Minister spraw zagranicznych RP, Grzegorz Schetyna, dał popis swoich dyplomatycznych talentów – to Ukraińcy wyzwalali Auschwitz w ramach I Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej. Idąc tym tokiem myślenia już wiemy, dlaczego to prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko, jako jedyny otrzymał imienne zaproszenie na obchody 70 rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz – Birkenau.

REKLAMA
Niech więc przywódca Rosji, Władimir Putin, tak się nie oburza a zrozumie. A jego minister spraw zagranicznych, Siergiej Ławrow, powinien z pokorą przyjąć słowa naszego szefa dyplomacji i nie zarzucać mu bluźnierstwa i cynizmu. Bo ukraińscy żołnierze wsławili się bohaterską postawą nie tylko wyzwalając Auschwitz.
Teraz – bronią donieckiego lotniska jak Stalingradu. Wcześniej czyścili Powstanie Warszawskie i Wołyń. Tak: kierowany emocjami, podobnie jak Schetyna, wrzucam to wszystko do jednego worka i bez zahamowań popełniam błędy myślowe. Tylko ja nie jestem szefem dyplomacji, nie mam zobowiązań politycznych.
Schetyna dał Rosjanom potężny argument propagandowy do przepychania się słowami na zimnowojennym froncie. Taki nasz polski pech: wcześniej butny i zadufany Oksfordczyk, teraz: ignorant (za prof. Tadeuszem Iwińskim). Premier Ewa Kopacz sama jest sobie winna, że nie sprawdziła swoich rzeczników i doradców. Ale szef resortu spraw zagranicznych powinien mieć takich spokesmenów, którym może zaufać w podbramkowej sytuacji.
Grzegorz Schetyna broni się, że wypowiedział tylko prawdę prawdziwą. Tym samym dał zrozumienia, że inne prawdy (takie jak Komsomolska Prawda) sa nieprawdziwe. Inni, jak Angela Merkel, popełniają przypadkowe (?) przejęzyczenia typu „antysemityzm jest obowiazkiem każdego Niemca”).
Jeszcze inni (Barak Obama) wierzą w prawdy głoszone (koniec kryzysu, likwidacja połowy przywódców Państwa Islamskiego) i nam też każą w to wierzyć. Wasza prawda, ich prawda. I - jak w angdocie – g... prawda. Przy tym zostańmy.