Program „Pierwszy“ rosyjskiej telewizji państwowej, dziennik „Vremia“: po spokojnej, „jedynkowej“ relacji z pogrzebu, dokładna rekonstrukcja ostatniego dnia Borysa Niemcowa, od samego rana do chwili zabójstwa.
REKLAMA
Wszystko na podstawie zapisów z kamer przemysłowych w miejscach, gdzie feralnego dnia pojawiał się Niemcow. Teraz okazuje się bowiem, że nagrania były, tylko zostały zabezpieczone. Informacja o ich braku była dezinformacją, aby nikt nie utrudniał śledztwa. „Policja i organy ścigania wykonały potężną robotę, analizując setki nagrań“ – chwali śledczych program „Pierwszy“.
Materiał rozpoczynają zdjęcia z lotniska, gdzie Niemcow o godz. 11:00 odbiera Annę Duricką z kijowskiego rejsu.
Następnie śledzimy komputerową rekonstrukcję drogi na ulicę Ordynka (kilometr od Kremla), gdzie Niemcow miał luksusowy apartament. Cały czas auto przyszłej ofiary śledzą 3 niezidentyfikowane samochody (grafika), które profesjonalnie mylą tropy.
Potem widzimy Niemcowa o godz. 20:00 w studiu „Echa Moskwy“ a zaraz potem, po 21:00 w luksusowym, moskiewskim domu towarowym GUM. Tam Niemcow (śledzą go kamery przemysłowe) odprawia swojego kierowcę, spotyka się z Duricką, jedzą kolację i idą na piechotę przez most w kierunku Ordynki (animacja komputerowa). Para cały czas jest śledzona.
O 23:22 killer dostaje hasło od wystawionych czujek: Ruszaj! - dokładnie w chwili, gdy Niemcow i Duricka wychodzą z kawiarni.
O 23:29 morderca wychodzi z samochodu, minutę później wchodzi na schody wiodące na most. Co ciekawe, w animacji przedstawiony jest jako mężczyzna z zarostem, w wełnianej czapce i puchowej kurtce. Wychodzi z ukrycia dokładnie w chwili, gdy do schodów zbliża się Niemcow i Duricka.
Morderca mija parę w chwili, gdy obok przejeżdża pługopiaskarka, odwraca się, i o 23:31 6 razy strzela w plecy Niemcowowi (4 strzały celne, jedna kula trafia w serce). Chwilę później zbliża się biały samochód, podobno na ukraińskich (!) numerach. Zabiera strzelającego, ucieka w stronę śródmieścia, o mały włos nie potrąca na czerwonym świetle grupy przechodniów. Pół kilometra za budynkiem Dumy Państwowej auto rozpływa się w ruchu ulicznym przy placu Puszkińskim.
Policja ma już rysopis mordercy i kilku współpracujących z nim „naprowadzaczy“. Wniosek: akcja została przeprowadzona przez profesjonalistów, przygotowywana była od dawna i bardzo pieczołowicie. Pistolet sprawcy wyrzucić mieli do rzeki Moskwy z uciekającego przez most samochodu. Od rana szukali go płetwonurkowie.
Ren-TV, program „Novosti“: pogrzeb to najważniejsza wiadomość wieczornego serwisu, ale główna uwaga skupiona jest na Durickiej. Pada teza, że fotomodelka mogła być osobą, która „wystawiła“ mordercom Niemcowa. Motywy morderstwa nadal są nieznane, ale nikt na razie w Rosji Durickiej nie oskarża. Wyjechała do Kijowa, bo podobno sama tak chciała. Tam rozpłynęła sie w powietrzu pod opieką swojego prawnika. Z dziennikarzami nie rozmawia. Reporter „Novosti“ sugeruje, że śmierć Niemcowa mogła być na rękę ukraińskim władzom, które w ten sposób chciały zdestabilizować sytuację w Rosji. Anna Duricka miałaby pracować na zlecenie ukraińskich zleceniodawców, zapewne przez nich szantażowana – sugeruje REN-TV
Telewizja NTV, „Siewodnia“: informacja o pogrzebie Niemcowa... pod koniec serwisu. Materiał ustępuje takim ważniejszym tematom jak „pijana pasażerka na pokładzie samolotu“, „bijatyka w ukraińskim parlamencie“ czy „spotkanie Putin – Łukaszenka na Kremlu“. Krótki materiał z pogrzebu zrobiony jest „na odwal się“. Wychodzi osobista niechęć do Niemcowa szefowej informacji NTV, Tatiany Mitkowej (w latach 90-tych świetnej dziennikarki niezależnej wówczas stacji NTV, należącej do oligarchy Gusinskiego). Niechęć dla wielu niezrozumiała, sięgająca korzeniami lat 90., przejęcia NTV przez Gazprom w 2001 roku, bojkotu stacji przez jej czołowych dziennikarzy i niejasnego powrotu Mitkowej do nowego NTV.
Prasa bulwarowa pisała o imprezach z udziałem lubiącego hulaszczy tryb życia Niemcowa i Mitkowej, o niejasnych skandalach, konflikcie ideologicznym (zarzuty Niemcowa wobec Mitkowej o sprzedanie się Gazpromowi – czytaj: Kremlowi). Osobista antypatia przeniosła się w dniu pogrzebu na antenę ogólnorosyjskiej telewizji, co wystawia jej jednoznaczną opinię.
NTV najwięcej uwagi także poświęca Durickiej, podkreślając jej nieobecność na pogrzebie i wspominając, że wróciła do Kijowa w bardzo kiepskim stanie psychicznym, z nikim nie rozmawiała i zniknęła z przestrzeni publicznej.
Najobszerniejszy i najbardziej wyważony, „jedynkowy“ materiał z pogrzebu emituje natomiast uchodząca za ultra reżimową „Rossija1“ w wieczornym programie „Viesti“. Długie ujęcia kilometrowej kolejki do ostatniego pożegnania z Niemcowem, wypowiedzi opozycjonistów takich jak Michaił Kasjanow czy Nikołaj Ryżkow, dużo wywiadów z przyjaciółmi Niemcowa i prostymi ludźmi, członkami zagranicznych delegacji. Szczególnie podkreślona obecność przedstawicieli Putina, pokazany wieniec od prezydenta. Dziennikarz się stara, ale wypowiedzi są podmontowane tak, by nigdzie nie pojawiła się wzmianka o możliwej roli Putina w zabójstwie Niemcowa.
Na marginesie: dla zrównoważenia dobrego wrażenia kolejny materiał „Vesti“ to relacja z Donbasu i czołgi oraz transportery opancerzone, porzucane rzekomo przez uciekającą, ukraińską armię, przejmowane przez separatystów. Najazd kamery: technika jest jak prosto z taśmy produkcyjnej. Napisy na pokrytych smarem, fabrycznych papierach osłonowych... w języku polskim. To nasz sprzęt instruktażowy dla ukraińskich podoficerów czy status reżimowej telewizji zobowiązuje?
To jedyny, polski ślad w „pogrzebowych“ wydaniach serwisów informacyjnych największych telewizji w Rosji. Wszyscy odnotowali obecność zagranicznych gości z byłym premierem Wielkiej Brytanii, Johnem Majorem, na czele. Nikt nie zauważył tak rozdmuchiwanego u nas, rzekomego skandalu dyplomatycznego na linii Moskwa-Warszawa, związanego z nieobecnością na uroczystościach marszałka senatu RP, Bogdana Borusewicza.
Jak bowiem słusznie zauważył jeden z naszych ekspertów: „O sankcjach wizowych dla polityków z UE w ramach tzw. retorsji, MSZ Rosji mówiło już dawno. Pytanie zatem kto wpadł na pomysł aby na czele polskiej delegacji stanął marszałek polskiego senatu skoro stanowisko Kremla było do przewidzenia?“.
Ale to już zupełnie inna historia.
