Bezprecedensowa operacja antykorupcyjna w strukturach podległych rosyjskiemu ministerstwu obrony określana jest przez tzw. czynniki oficjalne jako początek nowej kampanii politycznej prezydenta Władimira Putina. Wiele wskazuje jednak na to, że operację w resorcie obrony zapoczątkował nie tyle rosyjski przywódca ile... żona byłego już ministra obrony, Anatolija Sierdiukowa - Julia.
REKLAMA
Walka z korupcją od lat stanowi jeden z głównych elementów politycznego programu Władimira Putina. Do tej pory kończyło się jednak na głośnych deklaracjach, a do więzień w pokazowych procesach trafiali urzędnicy niższego szczebla. „Kraj jest tak przeżarty przez korupcję, że jej wyplenienie wymaga zmiany pokoleniowej” – usprawiedliwiał się prezydent, przy każdej okazji pytany o antykorupcyjną kampanię. I nagle prokuratura raportuje o zatrzymaniu szeregu wyższych urzędników ministerstwa obrony i szefów podległych resortowi spółek („Oboronserwis”), odpowiadających między innymi za przekształcenia własnościowe. Rozpoczynają się rewizje w siedzibach firm i mieszkaniach skorumpowanych urzędników. O świcie policja, prokuratura i skarbówka wchodzą do mieszkania 33-letniej (!) Jewgienii Wasiliewej – szefowej departamentu majątkowego ministerstwa obrony, ściśle związanego z „Oboronserwisem”. W 13 pokojowych apartamentach Wasiliewej w centrum Moskwy, wycenionych na 10 mln USD, znajdują 1,5 tys. sztuk biżuterii o wartości ponad 3 mln USD, dziesiątki dzieł sztuki, kilka milionów rubli w gotówce oraz... in flagranti: ministra obrony, Sierdiukowa. Anatolij Sierdiukow mieszkał wraz z małżonką w tym samym domu, 2 piętra wyżej. Julia Sierdiukowa, córka byłego wicepremiera, Wiktora Zubkowa, od lat przymykała oczy na zdrady męża, tym bardziej że w Rosji w najwyższych kręgach władzy nie wynosi się rodzinnych problemów na widok publiczny. Podobno Zubkow wielokrotnie próbował wpłynąć na zięcia, groził mu dymisją, utratą majątku – Sierdiukow, który ministrem obrony został w 2007 roku jako protegowany Władimira Putina, czuł się jednak bezkarnie, wydawało mu się, że nawet wpływowy Zubkow nie jest w stanie mu zagrozić. Przeliczył się: w maju Julia Sierdiukowa złożyła papiery rozwodowe, a po kolejnej wyprawie męża „do sąsiadki na dół” nasłała na niego skarbówkę. Okazało się, że nie bez powodów: wartość machinacji, dokonywanych przez podległy de facto Wasiliewej „Oboronserwis” sięgała miliardów rubli. Schemat finansowych przekrętów był prosty: „Oboronserwis”, którego zadaniem była m.in. poprawa warunków bytowych armii oraz jej zaopatrzenie, skupował od ministerstwa obrony po znacznie zaniżonej cenie luksusowe nieruchomości, rzekomo w celu przeprowadzenia w nich remontu. Transakcje były opatrzone podpisem ministra Sierdiukowa. Zabytkowe (najczęściej) obiekty w Moskwie i Skt Petersburgu trafiały następnie do sprzedaży po cenach rynkowych, różnicą dzielili kontrolujący proces urzędnicy. W machinacje zamieszana była nie tylko Wasiliewa ale także siostra ministra obrony, Galina i jej mąż, Walierij Puzikow, których majątek (mieszkania i dacze) został wyceniony na 2 miliardy USD. Operacje „Oboronserwisu” dotyczyły jednak nie tylko nieruchomości (choć te były najbardziej dochodowe): spółka odpowiadała np. za zaopatrzenie miasteczek garnizonowych w węgiel na zimę. Podstawiani przez „Oboronserwis” pośrednicy kupowali w kopalniach niskoenergetyczne odpady węglowe i miał po 150 - 300 Rubli za tonę i odsprzedawali je garnizonom jako pełnowartościowy węgiel po 2000 – 3000 Rubli. Podobnie było z wyżywieniem: 2 lata temu w leningradzkim okręgu wojskowym żołnierze zamiast jakościowej mielonki dostawali konserwy z mięsem... bezpańskich psów. Ministerstwo obrony nie miało pieniędzy na reformę armii, ale związani z ministerstwem urzędnicy nie mogli narzekać. Wasiliewa zarabiała miesięcznie, wraz z premiami i dodatkami, do 10 mln rubli (w przeliczeniu 300 tys USD)...!
Po zdymisjonowaniu Anatolija Sierdiukowa na jaw wyszły wszystkie koligacje i zamiłowania byłego ministra. Okazało się, że 15 lat temu Sierdiukow studiował zaocznie prawo na Uniwersytecie Petersburskim, gdzie poznał się zarówno ze swoją przyszłą żoną, jak i z samą Wasiliewą. Obie panie stały się wkrótce towarzyszkami życia Sierdiukowa, który nie krył swej słabości do płci pięknej. W latach 2004 – 2007 Sierdiukow kierował Federalną Służbą Podatkową, skąd zabrał do ministerstwa obrony cały sztab atrakcyjnych urzędniczek. Byli pracownicy służby prasowej ministra wspominają, że tzw. żeński batalion Sierdiukowa spędzał sen z powiek wielu pracującym w resorcie oficerom. Był także powodem częstych skandali w domu ministra. Cierpliwość żony i wpływowego teścia wreszcie się wyczerpała – uważa jeden z wojennych analityków, Wiktor Litowkin. Dla Władimira Putina cały skandal byłby wizerunkową porażką gdyby nie fakt, że wybuchł on w bardzo dogodnym dla niego momencie: w ostatnich dniach światowe media coraz częściej spekulują na temat stanu zdrowia rosyjskiego przywódcy. Służba prasowa Kremla próbuje tłumaczyć odwołanie lub przełożenie przez Putina kilku wizyt zagranicznych napiętym grafikiem pracy prezydenta, jego kłopoty z kręgosłupem – przetrenowaniem. Skandal w ministerstwie obrony, przynajmniej w Rosji, odwrócił uwagę opinii publicznej od zdrowotnych problemów Putina.
Ani Sierdiukow ani Wasiliewa nie zostali postawieni na razie w stan oskarżenia. Zarzuty przedstawiono pomniejszym urzędnikom ministerstwa i „Oboronserwisu”. Wasiliewa ukryła się w jednej z moskiewskich klinik pod pozorem operacji, Sierdiukow szykuje linię obrony. Rosja doczekała się swej sex-afery w tym samym niemal czasie, kiedy wybuchł skandal w amerykańskiej CIA.
W Rosji afera ta natychmiast ubrana została jednak w szaty Narodowej Idei, którą jest walka z korupcją. Podobnie jak w czasach ZSRR, prywatne życie najwyższych urzędników państwowych pozostaje pilnie strzeżonym tabu. Sierdiukow przekroczył jednak wszystkie granice. Zgubił go rozmach machinacji i poczucie całkowitej bezkarności.
