Zbliża się Nowy Rok, tydzień po nim: prawosławne Boże Narodzenie a w połowie stycznia: tzw. Stary Nowy Rok, obchodzony według juliańskiego kalendarza. Jak ogłosiła Duma Państwowa – końca świata nie będzie. Będzie za to koniec roku. I jak co roku - dwa tygodnie „pełnego wypasu” i braku jakichkolwiek norm, regulujących trzeźwe życie. Kto choć raz doświadczył rosyjskiego świętowania ten wie, że „bez wodki nie razbieriosz”. Państwo popada w sylwestrowy sen zimowy, nie działają urzędy, instytucje użyteczności publicznej, kraj popada w sen zimowy by obudzić się z wielkim bólem głowy.

REKLAMA
Odezwą się pewnie zaraz ci, którzy spędzili cudowne święta w Rosji bez grama alkoholu, na łonie kamczackiej przyrody lub na nartach na Elbrusie albo na Krasnej Polanie koło Sochi. Zgoda: i ja mam podobne doświadczenia. Teraz jednak piszę o tendencji a nie o wyjątkach...
Władimir Putin wydał wojnę temu bezhołowiu: w tym roku noworoczna kanikuła będzie nieco krótsza (zaledwie 10 dniowa...!) a alkohol ma poważnie podrożeć. Nasuwa się jednak pytanie, czy w dobie spadającej popularności rosyjskiego przywódcy to dla Kremla najszczęśliwszy pomysł...? Władza, która podnosi ceny wódki, z miejsca traci na popularności. Dlatego historia walki ze spożyciem (a raczej: nadużywaniem) jest w Rosji długa i barwna. Jak Niekończąca się Historia.
Alkoholizm bardzo długo nie był tu postrzegany jako choroba, przeciwnie: milczące przyzwolenie na pijaństwo w pracy i w domu powodowało, że problem wymknął się spod kontroli jeszcze w zamierzchłych czasach ZSRR. Jakiekolwiek próby wprowadzenia prohibicji lub ograniczenia spożycia poprzez podnoszenie cen na alkohol kończyły się niemal społecznym buntem i rozkwitem podziemnego rynku bimbrowniczego.

„Było 6, kosztuje 8
A my pić nie przestaniemy
I przekażcie Breżniewowi, że i 10 zapłacimy
Jeśli zażądają więcej
To zrobimy bunt jak w Polsce”
(popularna czastuszka z lat 80tych)
Po raz pierwszy władza radziecka wprowadziła tzw. Suchoj Zakon (Suche Prawo) zaraz po rewolucji 1917 roku a raczej: przedłużyła obowiązujące od 3 lat ograniczenia na sprzedaż wysokoprocentowego alkoholu. Wódkę można było kupić tylko w restauracjach i to pod warunkiem, że obsługa wpuściła klienta. Bez koszuli i marynarki można było nawet nie próbować dostać się do środka: dlatego bardzo szybko w sąsiadujących z restauracjami bramach i podwórkach obrotni spekulanci uruchomili swoiste wypożyczalnie wierzchniej odzieży. Apteki sprzedawały z kolei spirytus medyczyny na recepty, którymi również handlowali sprytni obywatele, głównie pracownicy służby zdrowia. Popularnością cieszyły się także tanie perfumy i wody kolońskie.
W czasach Leonida Breżniewa wszystkie dane, dotyczące śmiertelności spowodowanej przez alkohol oraz informacje o dochodach państwa z tytułu produkcji alkoholu, zostały utajnione. Rosjanie znali jednak te dane m.in. dzięki zachodnim radiostacjom: w okresie od 1960 do 1980n roku wartość sprzedaży alkoholu wzrosła ze 100 do 170 mld rubli a budżet państwa otrzymał w narodzie przydomek „pijany”. Smiertelność z powodu spożycia alkoholu wzrosła do 47% - oznacza to, że co trzeci Rosjanin umierał z powodu przepicia. Srednia spożycia wynosiła 20 litrów czystego spirytusu etylowego na osobę (w tym: na noworodków, dzieci, starców i kobiety). Tymczasem światowe statystyki mówią, że 25 litrów to granica, za którą zaczyna się samodegradacja narodu. Kraj zbliżał się do demograficznej katastrofy...

Anegdota epoki Gorbaczowa:
Ogromna kolejka do sklepu monopolowego. Ktoś traci cierpliwość: „ - Zabiję tego Gorbaczowa !”. Wraca po jakimś czasie. „ – Zabiłeś ?” „ – Nie. Tam jeszcze dłuższa kolejka !”

17 maja 1985 roku Michaił Gorbaczow ogłasza państwowy program walki z alkoholizmem i pijaństwem. ZSRR mógł sobie pozwolić na ograniczenie produkcji alkoholu: wysoka cena ropy naftowej (30 USD za baryłkę) rekompensowała straty budżetowe. Z dnia na dzień znika 2/3 sklepów monopolowych. Do pozostałych ustawiają się kilometrowe kolejki. Handel miejscami w kolejce to coraz lepszy interes. Nie można kupić więcej, niż litr wódki na osobę – ludzie ustawiają się w kolejce po kilka razy, często odsprzedają alkohol z ogromnym zyskiem. Kwitnie produkcja bimbru, gwałtownie wzrasta sprzedaż wód toaletowych i kleju przemysłowego. Suchy Zakon przynosi jednak pierwsze, pozytywne efekty: spada alkoholowa śmiertelność, rośnie krzywa urodzeń, maleje przestępczość i liczba wypadków na drogach i w miejscach pracy, wzrasta produkcja przemysłowa. Przeciwnicy antyalkoholowych reform po 5 latach biorą jednak górę: USA wymuszają na Arabii Saudyjskiej zmniejszenie cen ropy do 12 USD za baryłkę, radziecki budżet staje na krawędzi przepaści, zaczyna się rozpad bloku wschodniego. Uwolnienie rynku alkoholowego powoduje, że ludzie szybko zapominają o pozytywnych skutkach Suchego Zakonu a Michaił Gorbaczow staje się jednym z najmniej popularnych polityków.

- Tato! Znów podrożała wódka! Czy teraz będziesz mniej pić ?
- Nie! Ty będziesz mniej jeść!
W latach 90tych i w ciągu minionej dekady spożycie alkoholu w Rosji znów rośnie: obecnie statystyczny Rosjanin wypija 18 litrów spirytusu rocznie (Francuz: 13). Władimir Putin próbuje walczyć z pijaństwem przede wszystkim poprzez podnoszenie akcyz i podatków na produkcję i handel alkoholem. Władze wprowadziły także zakaz sprzedaży wysokoprocentowego alkoholu w godzinach od 23:00 do 8:00 a od Nowego Roku z ulicznych kiosków zniknie piwo i niskoprocentowe koktajle alkoholowe. Podobne kroki są jednak mało skuteczne. Na północnym Kaukazie kwitnie produkcja nielagalnego spirytusu i wódki, zagłębiem jest Północna Osetia, stolicą produkcji: Biesłan, znany z zamachu terrorystycznego na szkołę podstawową w 2004 roku. Bezakcyzowa produkcja rozwożona jest po całej Rosji, w punktach odbioru naklejane są znaczki akcyzowe, gotowe butelki trafiają do sklepów. Jeżeli półlitrowa wódka kosztuje około 100 rubli, bez wątpienia jest podrobiona. Najtańsza, legalna wódka kosztuje dwa razy tyle, ceny najdroższych (Bieługa, Parlament) sięgają nawet 8 tys. rubli (czyli 800 PLN). Czasowe ograniczenia w sprzedaży alkoholu również nie są skuteczne: wódkę „spod lady” można kupić niemal w każdym nocnym sklepie, wszędzie działają znane z poprzedniej epoki „mety”, w ostateczności zawsze poratuje sąsiad lub przygodny taksówkarz. I – oczywiście - zostaje piwo, na którego obrót na razie nie ma żadnych ograniczeń, za wyjątkiem wiekowych. Władze dopiero niedawno zorientowały się, że piwo może również być problemem. Ta spostrzegawczość powoduje zresztą, że od lat jednym z najpopularniejszych i najtańszych gatunków wódki pozostaje... „Putinka”.
Szczęśliwego Nowego Roku ! po raz pierwszy...