Rosjanie wierzą, że w Nowy Rok zdarzają się cuda i spełniają marzenia. Prezydent Władimir Putin osobiście postarał się, by wiara ta pozostała niezachwiana nie tylko w kraju, ale i za granicą i spełnił prośbę francuskiego aktora, Gerarda Depardieu o przyznanie mu rosyjskiego obywatelstwa. Tym samym, ku radości rodzimych kinomanów, Depardieu nieoczekiwanie wkroczył do panteonu największych gwiazd rosyjskiego kina, mimo że do tej pory zagrał tylko w jednym rosyjskim filmie: „Rasputinie”, zrealizowanym w minionym roku w koprodukcji z Francuzami.
Gerard Depardieu – największa gwiazda współczesnego kina rosyjskiego
REKLAMA
Władimir Putin postanowił wystąpić w nowej dla siebie roli mecenasa sztuki a konkretnie: gwiazd zachodniego filmu. Zdaniem Putina bezduszni urzędnicy na Zachodzie, szczególnie we Francji, nie rozumieją artystów i ich potrzeb, niszczą ich wysokimi podatkami i traktują niemal jak wrogów. „Aktorów trzeba wspierać a nie zabierać im z takim trudem zarobione pieniądze” – uznał Władimir Putin, komentując obciążenie najlepiej zarabiających gwiazd francuskiego kina na równi z milionerami 75-procentowym podatkiem dochodowym. Wcześniej Depardieu na znak protestu wobec polityki fiskalnej swego państwa najpierw wyprowadził się do Belgii, potem napisał prośbę o rosyjskie obywatelstwo. Teraz, kiedy otrzymał rosyjski paszport, płacić będzie tylko 13 % podatku, chociaż wątpliwe, by w Rosji zamieszkał na stałe.
Podatki podatkami, ale ceny nieruchomości wystraszą nawet najbogatszych: jak wynika z noworocznych raportów brokerskich, cena metra kwadratowego najbardziej luksusowych mieszkań w Moskwie w obrębie tzw. Złotej Mili przekroczyła 60 tys. USD, czyli więcej niż kosztuje kilogram złota. Sam Depardieu przynaje, że Moskwa go męczy i że wolałby zamieszkać gdzieś na wsi, np. nad Wołgą, ponieważ - jak mówi – kocha tę prawdziwą, nieskażoną pieniędzmi Rosję i rosyjską kulturę. Uczucia aktora mają jednak konkretną cenę, dlatego opinie samych Rosjan odnośnie obywatelstwa Depardieu są podzielone. Reżyser Stanisław Goworuchin, który kierował sztabem wyborczym Władimira Putina, wręcz powiedział: „Wszystko to zwykła i dość obrzydliwa, finansowa afera. Rosja niczego nie zyska, przybędzie jej tylko jeszcze jeden pijaczyna”.
Na forach internetowych Rosjanie także przypominają alkoholowe wpadki Depardieu: z rosyjskim paszportem aktor uzyska świetną wymówkę - pijąc jak smok szybko uznany zostanie za swego, tyle tylko, że z wina będzie musiał się przerzucić na „poważniejsze” trunki. Władimir Putin widocznie nie ma jednak wątpliwości, że jegi faworyt sobie poradzi. A jeżeli tak, wówczas w jego ślady mogą pójść następni, którzy po kilku „głębszych” również uwierzą w rosyjski raj podatkowy.
