ЖЕРАР ДЕПАРДЕ (dla Rosjan: Żora Diepardijew) pilnie odpracowuje paszport, który otrzymał od prezydenta Putina: w swoim pochodzie na Daleki Wschód Rosji zaatakował antykremlowską opozycję.
REKLAMA
Żerar Diepardie (czyli Żora Diepardijev, jak niezgodnie z paszportem nazywają go nowi rodacy) może się pochwalić wykonaniem zadania: utarł nosa opozycji i uznał, że powinna ona zająć się sportem i kulturą a nie destabilizacją jego nowej Ojczyzny. „Tak zwana pozasystemowa opozycja w Rosji w ogóle nie ma żadnego systemu – przekonywał Diepardie mieszkańców Władywostoku – są tam wprawdzie niektórzy mądrzy ludzie, tacy jak arcymistrz Garri Kasparow, ale jego talenty przydają się w szachach a nie w polityce, która wymaga czegoś więcej niż zaszachowanie przeciwnika”. Aktor nie mógł się natomiast nachwalić prezydenta Putina, który nie dość że sam gra w szachy to jeszcze potrafi przeciwników dosłownie powalić na łopatki a na dodatek interesuje się tzw. wysoką kulturą i sprowadza do Rosji muzyczną kolekcję Rostropowicza czy archiwa rodzimych filmów animowanych. „Putina krytykują w Rosji tak samo jak mnie we Francji, gdy mówię, że muzułmanie lub katolicy rozszarpaliby Pussy Riot za taką akcję jak ta w Świątyni Chrystusa Zbawiciela w Moskwie – pouczał aktor – masy są głupie i tylko wielka osobowość jest piękna, szczególnie gdy w dodatku jest odważna i nie przejmuje się, gdy ją wyzywają od idiotów”. Mówiąc to Diepardie myślał zapewne nie tylko o swoich bezkompromisowych wystąpieniach przed rosyjską publicznością ale także o pijanych rajdach na skuterze we Francji. „W końcu jestem tylko człowiekiem” – usprawiedliwiał się aktor pewien, że tutaj nikt go za to od idiotów (jak we Francji) wyzywać nie będzie. Czy wystarcza mu jednak owej odwagi, by skorzystać z zaproszenia jednego z opozycyjnych liderów, Siergieja Udalcowa i wziąć udział w najbliżej demonstracji opozycji w Moskwie ?... Na pewno nie za cenę przyjaźni z Władimirem Putinem, która jak i rosyjska kultura jest dla aktora najcenniejsza. „Trzeba być bardzo silnym, by być Rosjaninem i się tym wszystkim w dodatku zachwycać” – pochwalił wszystkich i samego siebie Diepardie na zakończenie spotkania we Władywostoku i odważnie udał się na suto zakrapiane przyjęcie na swoją cześć w najbliższej restauracji.
Silny człowiek.
Silny człowiek.
