Ta historia zapewne końca swego w druku by nie ujrzała, gdyby nie niedawna publikacja w rosyjskiej „Komsomolskiej Prawdzie”, odpowiedź Ambasady RP w Moskwie oraz liczne telefony i maile z pytaniami, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Trochę wbrew sobie decyduję się więc na zakończenie opowieści o kolekcji obrazów, która nie stała się własnością Państwa Polskiego. Wbrew sobie, ponieważ nawet tygodnik WPROST, który sprawę rozpoczął, nie zdecydował się na publikację epilogu – wciąż zbyt wiele pytań i zbyt dużo kłamstw, zarówno ze strony rosyjskiej, jak i polskiej.
Z wypowiedzi anonimowego pracownika polskiego MSZ:
