Monarchia brytyjska to moja pasja. Piszę o niej, uczę studentów i wciąż sama odkrywam nowe ciekawe informacje. Z zazdrością patrzę na Brytyjczyków, którzy mają swoją Królową. To jednak nie to samo co wybierany, choćby i demokratycznie w wyborach powszechnych, prezydent. Królowa (lub król) to instytucja, symbol, łącznik z przeszłością i tradycją. Równie ważny jak hymn narodowy ( w Wielkiej Brytanii jest to pieśń na cześć monarchy) lub flaga.

REKLAMA
Niedawno usłyszałam informację o tym, że jeden z posłów zaproponował, aby w Polsce przywrócić monarchię. Pomyślałam sobie, że to życzenie z gatunku tych, aby mieć znów 20 lat – nie da rady. My Polacy nie mieliśmy króla (ani królowej) od czasu upadku Rzeczypospolitej w XVIII w., bo oczywiście nikt nie liczy władców państw, które dokonały rozbioru Polski, jako naszych królów. Czy jednak królowie elekcyjni, którzy zasiadali w Polsce po śmierci Zygmunta Augusta to byli tacy prawdziwi królowie? Jednak nie ma to jak monarchia dziedziczna. Następca tronu jest zwykle znany i przygotowywany to swojej roli od dzieciństwa. To tak jak różnica pomiędzy rodzinnym biznesem, w który wkładamy serce i przekazujemy go naszym dzieciom i wnukom a państwową firmą, której pracownicy traktują pracę tam jak incydent na drodze do dalszej kariery.
My Polacy nie czuliśmy monarchii wtedy, gdy był to jedyny ustrój, jaki być mógł i tym bardziej nie zaakceptowalibyśmy jej dzisiaj, kiedy mamy swoją republikę, która znacznie lepiej odpowiada naszej rogatej naturze. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić kto mógłby zostać królem (lub królową Polski). Czy znów sięgalibyśmy do obcych dworów, czy też poszukalibyśmy wśród Polaków z królewskim rodowodem? Ale kogo wybrać? Już widzę te gorące dysputy, ten nasz a tamten ich kandydat, kim był i gdzie stał gdy na ulicy stało ZOMO? Nie, monarchia, to z pewnością nie jest ustrój dla Polski.
W Europie oprócz Wielkiej Brytanii jest jeszcze kilka innych państw, które są monarchiami. Są to tzw. monarchie konstytucyjne, tzn. władza monarchów jest ograniczona przez konstytucję i parlament i najprościej można by powiedzieć, że władca panuje a nie rządzi. Jest głową państwa, ale oprócz typowych funkcji, jakie są związane z tym urzędem, jest po prostu symbolem, który cementuje obywateli danego kraju. Jest matką lub ojcem dla swoich poddanych, osoba apolityczną i neutralną. To niezwykła wartość i to dlatego poparcie dla królów i królowych w krajach gdzie panują bije zwykle rekordy. Politycy mogą tylko pomarzyć o tym , aby mieć takie wyniki w badaniach sondażowych.
W tym roku Królowa Elżbieta II obchodziła Diamentowy Jubileusz. 60 lat na tronie, 60 lat jako Głowa Państwa, 60 lat w stosunkach międzynarodowych. Nie ma takiej drugiej osoby na świecie i nie wiem czy znaleźlibyśmy kogoś w historii, kto byłby równie aktywny pozostając jednocześnie jedną wielką zagadką. Przywoływana często Królowa Wiktoria, która chwilowo jest rekordzistka w długości panowania (64 lata na tronie) nie może się równać do swojej praprawnuczki. Gdyby można było, to należałoby nazwać jej epokę nie wiktoriańską lecz albertyńską , na cześć jej mądrego męża Księcia Alberta. To jednak jest temat na oddzielny artykuł, więc na tej refleksji poprzestanę. Co jakiś czas słychać informacje , że poparcie dla Elżbiety II spada. Nie jest to prawdą, chociaż z pewnością przybywa głosów krytycznych pod adresem monarchii, rodziny królewskiej i nawet samej Królowej. Cóż, takie czasy, że wolno krytykować każdego nawet władcę. A jednak szkoda, że to nie u nas. Byłoby miło mieć kogoś, kto by nas łączył ponad podziałami. Kiedyś tym kimś był Jan Paweł II, w pewnym sensie też monarcha, ( Watykan formalnie jest elekcyjną monarchią absolutną ), ale jakże skromny, piękny człowiek. Pewnie nie prędko coś podobnego nam sie zdarzy, bo monarchia zdecydowanie nie jest dla Polaków.