Dodatkowy komentarz, kiedy już znane są wyniki szczytu UE.

REKLAMA
Polityka klimatyczna UE jest dla nas trudna, ale jak pisałem - musimy ją przyjąć, starając się uzgadniać z partnerami z Unii jak najlepsze dla nas warunki. Na marginesie ostatniego szczytu UE można stwierdzić, że:
(1) Czy polityka ma duży sens, czy też nie, jako członek Unii musimy ją prowadzić, starając się nie pozwolić na nadmierne śrubowanie celów (bo koszty stają się dla nas niewspółmierne do efektów).
(2) Nie możemy się godzić na obciążanie nas nadmiernymi kosztami - moim zdaniem, powinniśmy przede wszystkim walczyc o to, by podatek od emisji CO2 obciążał konsumentów, a nie producentów, i dotyczył wszystkich towarów - zarówno produkowanych w krajach UE, jak importowanych spoza Unii (to oznacza dodatkowy podatek na import w związku z emisją CO2).
(3) Naszą energetykę tak czy owak trzeba w ciągu najbliższych 20 lat gruntownie zmodernizować. W naszym interesie leży jadnak, aby w polityce klimatycznej UE nie narzucano nam ścieżki szybszej od pożądanej - np. poprzez system płatnych emisji już od roku 2020 - bo wiązałoby to się z ogromnymi kosztami i silnym wzrostem cen energii.
(4) Żadna polityka UE nie zastąpi naszej własnej strategii modernizacji energetyki.
Oceniając wyniki szczytu, można je uznać za umiarkowany sukces - w zakresie stwierdzenia (1) utrzymaliśmy status quo, w zakresie (3) zyskaliśmy dodatkowe 11 lat czasu na dostosowanie bez drastycznego wzrostu cen energii. Stwierdzenie (2) pozostaje całkiem otwarte (pytanie, czy jesteśmy do niego w stanie przekonac kraje Zachodniej Europy, dość obłudnie nawołujące do zmniejszenia emisji CO2 wewnątrz Unii i spokojnie importujące towary przemysłowe wytwarzane kosztem ogromnej emisji -brudniejszymi technologiami- poza Europą). Stwierdzenie (4) jest kluczowe, ale w ogóle nie zależy od Unii, ale od nas samych (i to nie tylko jednego rządu, bo chodzi o decyzje i ich wdrażanie dekadami).