Podsyłam link do artykułu w Rzeczpospolitej, w której nieco inaczej niż się to robi zazwyczaj piszeę o wprowadzeniu w Polsce euro...
REKLAMA
Najważniejsze tezy są takie:
Decyzja o przyjęciu euro tak czy owak jest decyzją polityczną, a nie ekonomiczną (na co wskazuje również przykład krajów bałtyckich). Wszelkie argumenty ekonomiczne (na "za" lub "przeciw") mają wobec tego znaczenie drugorzędne.
Wiemy teraz o euro więcej, niż dekadę temu. Pojawiły się m.in. nowe zagrożenia, z których nie zdawano sobie wówczas sprawy (np. ryzyko doprowadzenia kraju na skraj bankructwa przez boom kredytowy w sektorze prywatnym - jak w Hiszpanii; albo wykorzystania euro przez nieodpowiedzialnych polityków do doprowadzenia do bankructwa państwa - jak w Grecji). Oznacza to, że dobre przygotowanie kraju do czlonkostwa wymaga kilku rzeczy - poza standardowym wypełnieniem warunków członkostwa:
(1) Musimy być pewni, że dostęp do taniego kapitału nie zaowocuje w Polsce nadmiernym boomem konsumpcyjnym na kredyt. Temu służy głównie odpowiednia polityka regulacyjna w sektorze bankowym (utrudniająca dostęp do kredytu), wsparta narzędziami polityki fiskalnej (np. silniejszym opodatkowaniem majątku, zniechęcającym ludzi do nadmiernych długów). Jest to prawdopodobnie całkowicie sprzeczne z wyobrażeniem większości polskiego społeczeństwa – dla którego tani i łatwo dostępny kredyt, w tym zwłaszcza kredyt hipoteczny i konsumpcyjny, byłby zapewne głównym powodem, dla którego można by ewentualnie popierać wprowadzenie euro.
(2) Polski rynek pracy powienien byćjak najbardziej elastyczny, a firmy zdolne do szybkiego dostosowania w razie utraty konkurencyjności. Jak dotąd, odbywalo się to poprzez drastyczne programy restrukturyzacyjne gwałtownie zwiększające bezrobocie, a więc bardzo wysokim kosztem społecznym.
(3) Polityka fiskalna musi stać się naprawdę sprawnym narzędziem stabilizowania sytuacji finansowej kraju. W obecnej chwili tak nie jest – struktura budżetu centralnego, z ogromnym udziałem wydatków sztywnych, daje minimalne możliwości działania. Celem polityki fiskalnej musi też być kontrola całości procesu zadłużania się kraju wobec zagranicy, czyli deficytu obrotów bieżących, a nie tylko deficytu/długu publicznego.
Ekonomiści nie są w stanie bezwarunkowo zapewnić, że wprowadzenie euro będzie zawsze dla Polski korzystne. Mogą tylko sformułować warunki niezbędne do tego, by tak się stało. Polska gospodarka skorzysta na wprowadzeniu wspólnej waluty jeśli będzie odpowiednio elastyczna i sprawnie zarządzana narzędziami polityki fiskalnej i regulacyjnej.
Całość artykułu dostępna (póki co) pod adresem:
http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1169249.html
