Największą gospodarką świata nie są już Stany Zjednoczone. Są nią Chiny. Czy to coś zmienia?
REKLAMA
Według dostępnych danych, szacunków i prognoz, gdzieś na przełomie zeszłego i obecnego roku Chiny przeskoczyły USA i stały się największą gospodarką świata. Jak powinniśmy na to zareagować?
Kilka propozycji przychodzących do głowy to: szybko wybić sobie z głowy angielski i zacząć się intensywnie uczyć chińskiego, zastąpić w jadłospisie steki McDonald’sa kaczką po pekińsku, no i oczywiście przestać oglądać oskarowe gale, a do kina chodzić tylko na chińskie superprodukcje historyczne i filmy kung-fu.
Proponuję jednak zachować nieco umiaru w reakcjach. Dane statystyczne nie kłamią, ale trzeba je odpowiednio czytać i rozumieć. Przede wszystkim, PKB można mierzyć na dwa sposoby – biorąc pod uwagę różnice w poziomie cen między krajami, albo po prostu wyrażając PKB dwóch krajów w jednej walucie, z wykorzystaniem bieżących kursów walutowych. Ponieważ wiele cen jest w Chinach znacznie niższych niż w USA, pierwszy pomiar (a to właśnie ten, według którego Kraj Środka jest już największą gospodarką globu) daje wynik znacznie wyższy, niż drugi. Według bieżących kursów walut PKB Chin nadal jest o ponad 40% niższy, niż w USA. A to pokazuje dzisiejszą skalę rynku.
Po drugie, sama wielkość PKB nie mówi wszystkiego o roli kraju w globalnej gospodarce. Chiny były największą gospodarką świata przez większość ostatniego tysiąclecia. Przez ostatnie stulecia były jednak jednocześnie krajem coraz bardziej zacofanym, ustępującym mocarstwom Zachodu pod względem finansowym, technologicznym i militarnym. Dziś dystans ten znów ulega zmniejszeniu, ale Chinom daleko jeszcze do zagrożenia dominacji USA. Amerykanie nadal rozdają karty w światowych finansach (Wall Street!), narzucają swój atrakcyjny styl życia (Hollywood!), dysponują najbardziej zaawansowanymi technologiami (Krzemowa Dolina!). Amerykańscy inwestorzy są obecni na całej kuli ziemskiej, może poza Koreą Północną i Kubą. Amerykańskie uczelnie wydają większość noblistów. Amerykański dolar jest najważniejszą walutą rezerwową świata. Amerykańscy przedsiębiorcy rządzą internetem. Amerykański sen ciągle przyciąga imigrantów, którzy marzą o tym, że pewnego dnia i oni zostaną miliarderami.
Oczywiście znaczenie ma też to, że mówimy o zrównaniu się łącznego PKB. Ale Chińczyków jest ponad 4 razy więcej niż Amerykanów, więc dochód przypadający na przeciętnego Chińczyka jest wielokrotnie niższy, niż dochód Amerykanina. Państwo Środka jest potężne, ale przygniatająca większość jego obywateli żyje w biedzie nie tylko według standardów amerykańskich, ale nawet polskich.
Oczywiście, że należy podziwiać tempo, w jakim Chiny zmniejszyły w ciągu minionych dwóch dekad swój dystans do USA. Ale 10% wzrostu PKB nie dało się utrzymać, dzisiaj to tempo spadło do 7%. Jeśli spadnie jeszcze silniej, przed Chinami może otworzyć się okres poważnych niepokojów społecznych i politycznych. Bo to jest właśnie największa słabość Chin – nie są demokracją. W demokracjach niezadowolenie społeczne prowadzi do zmiany kompozycji parlamentu. W krajach niedemokratycznych często leje się krew.
Opublikowane w Rzeczpospolitej, 6/03/2015
