Po greckim referendum nadal nie wiemy, co się stanie - choć na 90% można sądzić, że Grecja zbankrutuje. Warto, żeby z tego nieszczęścia wyciągnąć właściwe wnioski dla Polski. Wolalbym, żeby np. za 10 lat nasz kraj nie był tam, gdzie dziś są Ateny.

REKLAMA
Pani Beata Szydło powiedziała parę dni temu, że gdybyśmy w Polsce zrealizowali przedkryzysowe plany przyjęcia euro (ówczesny premier mówił nawet o roku 2011), doszłoby dziś u nas do takiej samej katastrofy, jak w Grecji. Premier Ewa Kopacz odpowiedziała jej zaraz, że do kryzysu greckiego doprowadziłaby realizacja planów gospodarczych PiS.
Szczerze mówiąc, uważam że sprawa jest zbyt poważna na to, by była jedynie przedmiotem przedwyborczej agitacji. I że wszyscy - w tym odpowiedzialni polscy politycy - powinniśmy zastanowić się nad wnioskami, które musimy z greckiej tragedii wyciągnąć. Co więc można powiedzieć w sposób mądry i uczciwy?
Przede wszystkim, trzeba powiedzieć, że grecki kryzys nie wynika z tego, czy kraj ten przyjął euro czy nie, ale z prowadzonej przez Ateny nieodpowiedzialnej polityki gospodarczej. Przy tak szaleńczym zadłużaniu się państwa, w Grecji musiało dojść do kryzysu. Gdyby Grecy nie wprowadzili euro, mieliby dziś wielki dodruk drachm i gwarantowany wybuch hiperinflacji. Skoro euro wprowadzili, inflacji nie ma, ale za to jest bankructwo. Wniosek dla Polski: w finansach trzeba zachowywać ostrożność, niezależnie od tego z której partii się pochodzi.
Po drugie jednak, grecki kryzys rzeczywiście dowodzi że wprowadzenie euro przez źle do tego przygotowany kraj, może kłopoty pogłębić. Wprowadzone euro tworzy pokusy płynące z taniego kredytu i nieograniczonej (do czasu) dostępności kapitału. Jak się chce mieć z euro korzyści, trzeba mieć zreformowaną gospodarkę: elastyczną, sprawnie zarządzaną, z dobrze regulowanym sektorem finansowym.
No i po trzecie, o nieszczęście łatwo wówczas, gdy instytucje państwa kiepsko funkcjonują, ludzie uważają że niepłacenie podatków jest wyrazem sprytu i zaradności, a wszyscy sądzą, że państwowa kasa nie ma dna i można z niej ciągnąć tyle, ile się tylko da.
Jeśli dobrze zapamiętamy te trzy greckie lekcje, możemy mniej martwić się o przyszłość Polski.

Opublikowane w Rzeczpospolitej, 3/06/2015