Stała się rzecz przerażająca: z dnia na dzień, z powodu kilku słów wtrąconych do ustawy o IPN, odżyło w Polsce widmo antysemityzmu. Jest w tym ogromny ładunek bezmyślnej podłości. Ale jest też ogromny ładunek bezbrzeżnej głupoty.

REKLAMA
Żydzi są narodem niezwykłym. Ich licząca tysiące lat historia to pasmo nieszczęść i upokorzeń ze strony potężnych prześladowców. Ich stolica była niszczona przez babilońskich i rzymskich najeźdźców, ich naród był siłą zmuszany do emigracji z własnego kraju. W obcych krajach, w których usiłowali się schronić i kultywować swoje zwyczaje i kulturę, spotykali się z niechęcią i agresją. Jeszcze w średniowieczu wygnano ich z szeregu krajów Zachodniej Europy. Na ziemiach Europy środkowej i wschodniej, gdzie się schronili, dopadły ich za to najpierw pogromy, a potem Holocaust. W Izraelu, gdzie po dwóch tysiącach lat wygnania odbudowali swoje państwo, czekała ich walka na śmierć i życie z arabskimi sąsiadami.
A jednocześnie Żydzi są narodem niewiarygodnie utalentowanym. Stanowią zaledwie 0,2% ludności świata (przed Holocaustem było to 0,6%) – ale zdobyli blisko jedną czwartą wszystkich nagród Nobla. Odgrywali i wciąż odgrywają zdumiewająco wielką rolę wśród światowych elit intelektualnych, politycznych i gospodarczych. Państwo Izrael ma zaledwie 9 milionów mieszkańców (6 milionów Żydów), ale jest potężnym centrum rozwoju, ściśle sprzężonym z najbardziej zaawansowanymi technologicznie gałęziami amerykańskiej gospodarki. A w samych USA, gdzie mieszka 6 milionów Żydów (2% ludności), ich wpływy są niezwykłe, a Izrael jest najważniejszym sprzymierzeńcem - być może jedynym krajem świata, dla obrony którego USA byłyby gotowe rozpocząć globalną wojnę.
Siłą wyrzucali z kolejnych krajów Żydzi znaleźli w średniowieczu bezpieczną przystań w Polsce. Niestety, tylko do wieku XVIII, kiedy na fali upadku Rzeczpospolitej stopniowo w siłę urósł antysemityzm – prymitywny, chłopski, pełen zazdrości, zwalający na Żydów winę za wszystkie nieszczęścia narodu. Obozy zagłady stworzyli Niemcy. Ale my także mamy na sumieniu swoje winy w stosunku do Żydów – przedwojenne getta ławkowe, powojenne pogromy, haniebny rok 1968. Wystarczy poczytać wpisy w internecie, by się przekonać że antysemityzm – podszyty dziś najbardziej zawiścią na tle ekonomicznym – jest wciąż żywy. I że w swojej głupocie neguje zarówno historyczny wkład Żydów w rozwój Polski, jak obecny interes narodowy, każący szukać jak najlepszych relacji z Izraelem i USA.
Na pewnym przedwojennym przyjęciu literackim Adolf Nowaczyński (znakomity publicysta i pisarz, dotknięty jednak niestety chorobą antysemityzmu) wzniósł nieco sarkastyczny toast na cześć Juliana Tuwima: „Nie ma literatury polskiej bez Mickiewicza, nie ma Mickiewicza bez Pana Tadeusza, nie ma Pana Tadeusza bez Jankiela – niech żyje Tuwim!”. Tuwim, genialny polski poeta żydowskiego pochodzenia w odpowiedzi dodał: „…nie ma Jankiela bez cymbałów, niech żyje Nowaczyński!”. Cymbały wiecznie żywe.

Opublikowane w Rzeczpospolitej, 16.02.2018