Idzie ciężka jesień. Ale nie ma innego wyboru, jak zacisnąć zęby i pchać wózek pod górkę.
REKLAMA
Dlaczego czeka nas ciężka jesień?
1. Bo Zachodnia Europa zmierza prosto w stronę głębokiej recesji. Do tej pory Niemcy się przed tym broniły, teraz sądzę jednak że nie dadzą rady. A nasz eksport zależy od sytaucji w Niemczech.
2. Bo prawdopodobne są w ciągu najbliższych miesięcy potężne zawirowania finansowe - wyjście Grecji ze strefy euro, stałe kłopoty Hiszpanii. A dla nas to oznacza utrudnienie dostępu do kapitału - a w ślad za tym ograniczenie kredytu bankowego i niechęć do finansowania inwestycji.
3. Bo polskie firmy szykują się do tego zwalniając ludzi, a to przekłada się na popyt krajowy.
4. Bo budownictwo wpadło w zapaść - po części z własnej winy, wariując przy walce o kontrakty przed kilku laty (rząd też nie jest oczywiście bez winy). A zapaść budownictwa = silny wzrost bezrobocia.
5. Bo minister finansów ma bardzo wąskie pole manewru. Nie może - tak jak 4 lata temu - pozwolić sobie na silny wzrost deficytu, a zamiast tego musi ciąć wydatki przy słabnącej gospodarce. A nie może sobie pozwolić, bo nie wiadomo jakimi konsekwencjami groziłoby to dla wiarygodności finansowej Polski.
Może trochę pomóc polityka pieniężna (złoty pewnie się osłabi, a moim zdaniem NBP ma pole manewru w obniżaniu stóp procentowych), ale nie przesadzałbym z oczekiwaniami. Większość problemów jest dziś poza naszym oddziaływaniem, musimy się do nich dostosować. Magicznych recept nie ma.
Mam nadzieję, że damy sobie radę, tak jak w 2008 roku (wtedy chyba było jednak trudniej, bo byliśmy mniej przygotowani na to co się stało).
