Dane GUS mówią o dalszym spowolnieniu wzrostu PKB (w tytule podałem tempa wzrostu PKB w 4 ostatnich kwartałach). Czy idziemy w strone recesji?

REKLAMA
Recsji? Nie wiem. Ale na pewno wygląda na to, że idziemy w stronę zerowego wzrostu w ostatnim kwartale 2012 i pierwszym kwartale 2013. Wyhamowuje eksport i spożycie (skutkiem, odpowiednio, recesji w strefie euro i rosnących obaw przed bezrobociem w Polsce); spadają inwestycje (skutkiem pesymizmu firm - siedzących skądinąd na górach gotówki - oraz skutkiem dokręcenia śruby samorządom przez ministra finansów). Ratuje nas tylko to, że import spada szybciej od popytu krajowego, czyli że Polacy kupują więcej towarów krajowych.
Przede wszystkim należy stwierdzić, że nie bardzo chwilowo widać, co miałoby zatrzymac proces spowalniania wzrostu PKB.
Ale trzeba też dodać, że jeśli po 1-2 kwartałach nastąpi ponowne przyspieszenie rozwoju (co wygląda dość prawdopodobnie, bo w końcu recesja w strefie euro pewnie się skończy), możliwe jest 1-2% wzrostu w całym roku 2013.
Ale to nie koniec kłopotów. Po pierwsze, owo 1-2% wzrostu nie może być uważane za pewne (zależy od sytuacji w Zachodniej Europie – a zwłaszcza w Niemczech). Po drugie, 1-2% wzrostu gospodarczego to jak na polskie potrzeby bardzo mało. Ponieważ nasza gospodarka wciąż ma jeszcze duże rezerwy wzrostu wydajności pracy, miejsc pracy przybywa nam tylko wtedy, kiedy tempo wzrostu PKB przekracza 3-4%. Innymi słowy, w roku 2013 będzie nam towarzyszył wzrost bezrobocia – a więc zjawisko recesyjne. Po trzecie, bardzo możliwe że wzrost produkcji nastąpi przy jednoczesnym wyraźnym spadku krajowego popytu. A skoro tak, to ludzie będą przede wszystkim zwracali uwagę na swoje skurczone dochody, a nie na publikowane przez GUS dane o wzroście produkcji.