Sprawy dojrzewają do rozwiązania. Bez decyzji, będziemy mieli dłuższy lub krótszy okres męki z konającą linią lotniczą, a potem prawdziwy dramat.
REKLAMA
LOT zgłosił się po miliard złotych pomocy publicznej. Pomijam już ocenę zarządu, dla którego najwyraźniej było to jeszcze w listopadzie zaskoczeniem. Ważne jest, co dalej.
LOT ma kilka problemów:
(1) Konieczność głębokiej restrukturyzacji (ograniczenia kosztów, gdyby ktoś nie wiedział o co chodzi), bo w obecnych warunkach bankructwo jest tylko kwestią czasu.
(2) Konieczność trwałego związania się z którymś z wielkich aliansów lotniczych, bo linie wielkości LOT-u nie mają (chyba) szansy samotnie przetrwać (trwałe związanie oznacza zapewne konieczność związków kapitałowych, a nie tylko wspólny program bonusowy).
(3) Konieczność prywatyzacji, bo na dłuższą metę państwowe linie lotnicze nie uzyskają trwałych podstaw rozwoju.
Na dziś problemem jest groźba bankructwa. Można ją wyeliminować na 2 sposoby:
(a) Przeprowadzając program naprawczy w oparciu o pomoc publiczną (o co wnioskuje LOT).
Dobra strona: nie ma bankructwa, nie ma zakłóceń lotów, nie ma strajków związków zawodowych.
Złe strony:
- Firma pozostaje z bagażem długów oraz zobowiązań wobec załogi (pilnowanych przez związki).
- Nie wiadomo, czy da się w takiej sytuacji przeprowadzić trwałą restrukturyzację.
- Jeśli się nie uda, a Komisja Europejska każe zwrócić pomoc publiczną, nastąpi najgorsze – niekontrolowane bankructwo, w wyniku którego LOT w ogóle zniknie z rynku, tak jak zniknął węgierski Malev. Na Okęciu będą lądować wyłącznie samoloty linii zagranicznych, dowożące do swoich hubów na dalsze połączenia; może – tak jak w Budapeszcie – zwiększyć się liczba tanich linii.
Złe strony:
- Firma pozostaje z bagażem długów oraz zobowiązań wobec załogi (pilnowanych przez związki).
- Nie wiadomo, czy da się w takiej sytuacji przeprowadzić trwałą restrukturyzację.
- Jeśli się nie uda, a Komisja Europejska każe zwrócić pomoc publiczną, nastąpi najgorsze – niekontrolowane bankructwo, w wyniku którego LOT w ogóle zniknie z rynku, tak jak zniknął węgierski Malev. Na Okęciu będą lądować wyłącznie samoloty linii zagranicznych, dowożące do swoich hubów na dalsze połączenia; może – tak jak w Budapeszcie – zwiększyć się liczba tanich linii.
(b) Tworząc nową firmę, przenosząc do niej najcenniejsze aktywa LOT-u, sam LOT bankrutuje (tak jak zrobiono np. ze Swissair, tworząc Swiss)
Dobra strona:
- Uwolnienie od garbu długów, uwolnienie od garbu zobowiązań wobec załogi uniemożliwiających trwałą redukcję kosztów
- Łatwiejsza prywatyzacja
Zła strona: nazwa LOT znika, zastąpiona inną
Dobra strona:
- Uwolnienie od garbu długów, uwolnienie od garbu zobowiązań wobec załogi uniemożliwiających trwałą redukcję kosztów
- Łatwiejsza prywatyzacja
Zła strona: nazwa LOT znika, zastąpiona inną
Przykro mi jeśli kogoś to oburza. Łatwego wyjścia nie ma!!!!!
Albo polskie linie lotnicze trzeba uzdrowić, albo pogodzić się z ich agonią.
Albo polskie linie lotnicze trzeba uzdrowić, albo pogodzić się z ich agonią.
