Na zakończenie 3 tekstów o USA, parę słów podsumowania o obecnej sytuacji USA - i sytuacji świata, spowodowanej sytuacją w USA
REKLAMA
W USA wiele rzeczy może zadziwiać. Dziś zadziwia najbardziej brak jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności za sytuację gospodarczą świata – dla polityków w Waszyngtonie (zwłaszcza na Capitol Hill, w mniejszym stopniu w Białym Domu) świat właściwie nie iestnieje, liczy się tylko amerykańska wewnętrzna polityka i ewentualnie bezpośredni amerykański interes gospodarczo-finansowy. Zdaje się że daleko odeszliśmy od czasów, kiedy USA czuły się prawdziwym przywódcą świata.
Trzy kluczowe elementy sytuacji są takie:
1. Kłótnia prezydenta z Izbą Reprezentanów może wygenerować całkowicie niepotrzebny i w gruncie rzeczy sztuczny kryzys finansowy, a przedłużający się paraliż amerykańskiej polityki gospodarczej koniec końców może mieć głębokie reperkusje. Może nawet silniejsze i bardziej bolesne dla reszty świata, niż dla USA.
2. Jednocześnie Amerykanie (administracja Obamy i idący z nią ręka w rękę Fed) prowadzą ryzykowną grę gospodarczą, polegającą na zadłużaniu się i emisji pustego pieniądza, której skutki na dłuższą metę – ponownie – świat może odczuć bardziej od nich samych. Ale kłótnia o budżet i limit zadłużenia nie ma wiele wspólnego z próbami rozwiązania tego problemu – chodzi raczej o fundamentalne różnice poglądów pomiędzy Demokratami, którzy chcą aktywnego państwa - a Republikanami (zwłaszcza z radykalnego skrzydła, czyli Tea Party) którzy uważają rząd federalny za zło i chcieliby w ten czy inny sposób wymusić jego radykalne zmniejszenie.
3. A dzieje się to w sytuacji, gdy mimo wszystkich zmian to Ameryka dyktuje sytuację na globalnych rynkach finansowych, dysponuje niemal nieograniczonym prawem emisji światowego pieniądza i kreuje nastroje i zachowania inwestorów.
Sam 17 października nie będzie pewnie żadną wielką datą w historii, nawet jeśli okaże się że USA po pewnym czasie ogłoszą częściową niewypłacalność. Naprawdę martwić może to, co dziać się będzie na dłuższą metę.
