... i nieco bardziej serio o roku 2014, w sumie stosunkowo optymistycznie.

REKLAMA
Wszyscy obawialiśmy się roku, który mija. Ułożył się on jednak dość pomyślnie – polska gospodarka nie wpadła w recesję, bezrobocie gwałtownie nie wzrosło, kurs złotego nie oszalał. Rok 2013 na pewno nie był łatwy, ale też nie okazał się rokiem katastrofy.
[...]
Przed rokiem, z niemałą dozą brawury, pisałem, że mimo wszystkich tych niekorzystnych zjawisk Polska zapewne uniknie recesji, a od połowy roku sytuacja gospodarcza powinna zacząć się poprawiać. Na szczęście rozwój wydarzeń potoczył się według tego optymistycznego scenariusza. Recesja w strefie euro, a w szczególności osłabienie gospodarcze w Niemczech, rzeczywiście zakończyła się już w pierwszej połowie roku, ustępując miejsca słabiutkiemu, ale jednak ożywieniu. To szybko przełożyło się na widoczny przyrost polskiego eksportu, pociągając za sobą wzrost produkcji przemysłowej i wyhamowanie bezrobocia. Utrzymujący się przez kilka kwartałów spadek krajowego popytu inwestycyjnego oraz spowolnienie popytu konsumpcyjnego przyniosły spadek importu. W efekcie produkcja w Polsce cały czas rosła, choć odnotowane w pierwszej połowie roku tempo wzrostu PKB rzędu 0,5–0,8 proc. można uznać za symboliczne. Ale przecież dodatnie. To oznacza że recesji nie było. W trzecim kwartale wzrost przyspieszył już do niemal 2 proc., a w czwartym można oczekiwać 3 proc.
[...]
Wygląda więc na to, że w 2014 r. będziemy mieli do czynienia ze wzrostem dość solidnym, ale niespecjalnie szybkim. W prognozach mówi się zazwyczaj o tempie wzrostu PKB poniżej 3 proc., choć nie wykluczam, że rzeczywisty scenariusz może ułożyć się bardziej korzystnie. Nieźle, ale bez szaleństw.
Są to tylko wybrane fragmenty tekstu opublikowanego w "Edukatorze ekonomicznym" w Polityce. Całość (również o problemach nowego ministra finansów) dostępna pod adresem:
http://www.polityka.pl/rynek/edukatorekonomiczny/1564143,1,2014-co-nas-czeka.read