O autorze
Jestem ekonomistą, który stara się zrozumieć co się dzieje na świecie. Staram się też rozumieć różne punkty widzenia. Drażni mnie niekompetencja. Nie lubię teoretycznego doktrynerstwa. Nie cierpię populizmu w żadnej formie, ani „pseudosocjalnej” ani „pseudoliberalnej”. Zdaje się, że należę przez to do mniejszości, ale nie wykluczam że komuś może to odpowiadać.

Wariujące waluty

Posiadacze frankowych kredytów znów mają powody do zmartwienia. Poprzednio złoty słabł, kiedy nadchodziły złe wiadomości z USA; potem kiedy nadchodziły złe wiadomości z Europy; teraz kiedy nadchodzą złe wiadomości z RPA, Argentyny i Turcji. Prawda jest taka: złoty traci po prostu zawsze wtedy, kiedy na świecie dzieje się coś niedobrego, niezależnie od miejsca. A zyskuje w czasie stabilności. A na nią jeszcze wiele lat będziemy musieli poczekać, bo globalny kryzys trwa...


Nowy rok w światowej gospodarce zaczął się już na dobre – i to zaczął się w sposób dość burzliwy. Wydarzeniem ostatnich dni były gwałtowne ruchy kursów walutowych i rosnące obawy o stabilność finansową kolejnych krajów. Argentyna balansuje znów na skraju bankructwa, turecka waluta przeżywa trudne chwile, Indie muszą schładzać gospodarkę podwyżkami stóp procentowych, Rosja chroni rubla poprzez interwencje walutowe. A do tego cały czas powraca pytanie: czy perspektywa spowolnienia wzrostu chińskiego PKB z odnotowanych jeszcze niedawno 10% do oczekiwanych obecnie 7% (a kto wie, czy nie jeszcze mniej), nie oznacza aby ryzyka potężnych finansowych perturbacji w Kraju Środka?


Nie wiem dokładnie jakie popelniliśmy grzechy, ale widać nie zasłużyliśmy sobie na czasy spokoju. Do tej pory baliśmy się głównie o to, czy widmo bankructwa nie zapuka do amerykańskich banków i gabinetów rządowych na południu Europy. Teraz, kiedy już mogło się wydawać, że sytuacja w krajach bogatego Zachodu stabilizuje się – kłopoty nadchodzą z drugiej strony. A nieszczęsny Polak, który w swoim czasie zaciągnął kredyt we frankach, znowu musi się bać o wysokośc rat. Poprzednio złoty osłabiał się, gdy sytuacja w krajach rozwiniętych była bardzo zła, a w krajach rozwijających się względnie dobra – co powodowało tak zwaną „ucieczkę do bezpieczeństwa”, czyli paniczną wyprzedaż wszystkiego co się dało i zakup amerykańskich lub niemieckich obligacji (a w ślad za tym wzmacnianie się dolara, euro i franka wobec walut z innych krajów). Dziś złoty osłabia się dlatego, że sytuacja w krajach rozwiniętych się poprawia, a w krajach rozwijających się pogarsza (więc inwestorzy wolą się z nich wycofać i kupować co? Jak to co, dolary, euro i franki!). Słowem, jak z tym nieszczęsnym psem, na którego skórę zawsze znajdzie się kij.


Cała rzecz jest jednak trochę bardziej skomplikowana. To oczywiście prawda, że niektóre kraje rozwijające się popełniły sporo błędów w polityce gospodarczej, za które płacą dziś ryzykiem destabilizacji i ucieczką kapitału. Prym wiedzie tu ponownie rządzona w populistycznym stylu Argentyna, ale w jakiejś mierze polityczna niefrasobliwość dotknęła również takie kraje jak Indie czy Turcja.


Wiekszym jednak problemem jest to, co można określić jako grzechy niezawinione krajów rozwijających się. To nie one wydrukowały biliony dolarów, które pomogły Stanom Zjednoczonym walczyć z kryzysem i częściowo odbudować zaufanie do swoich finansów. A jednak to właśnie owe biliony dolarów krążą po światowych rynkach i destabilizują je w wyniku spekulacyjnych zakupów i równie gwałtownych wyprzedaży. A obecnie Waszyngotn trzyma świat w napięciu swoimi hamletowskimi wahaniami: ograniczyć już dodruk pieniądza, czy jeszcze nie? I co się wydaje przechylać w stronę ograniczenia, z krajów rozwijających się ucieka kapitał, a raty kredytów we frankach rosną.

Nie ma co ukrywać. Choćby nawet było prawdą, że głównym motorem pojazdu zwanego światową gospodarką są dziś kraje rozwijające się, to tak czy owak kierownica i pedał gazu jest w wyłącznym władaniu Amerykanów, a pedał hamulca – Europejczyków i Japończyków. W takiej sytuacji trudno o stabilną jazdę. A w konsekwencji polscy posiadacze frankowych kredytów płaczą.



Opublikowane w Rzeczpospolitej, 31/01/2014

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Ty też nie wiesz, gdzie są teraz karty z głosami? 5 ważnych odpowiedzi po proteście wyborczym PiS
0 0Protest wyborczy PiS to hucpa. Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy liczyli głosy
POPKULTURA 0 0Netflix niech się schowa. 5 powodów, dlaczego "Zakochani po uszy" TVN7 są aż takim hitem
HYDEPARK 0 0W Warszawie jestem czarna, w Kongo... biała. Ale ja myślę po polsku dosłownie i w przenośni
0 0"World of Fire" z Wichłacz i Kotem. Serial BBC pokazuje wojenny koszmar nie tylko Polaków
WYWIAD 0 0Mierzy 122 cm i znacie ją z "Mam talent". Opowiada, dlaczego w "Na Wspólnej" nie ma niskorosłych
0 0"Nie czuję się urażona". Ma 23 lata, działa w partii Korwina. Opowiada, jak traktowane są kobiety
0 0W Platformie wrze. Schetyna nagle odwołał posiedzenie klubu
0 0Meghan i Harry szczerzy do bólu. Wywiad poruszył Anglię, ale nie wszystkim się spodobał

POLECAMY

HYDEPARK 0 0Maciej Stuhr kończy 44 lata. I właśnie z tej okazji dał bardzo szczery wywiad
0 0Tak się rozjeżdża konkurencję. Po takiej zapowiedzi serwisu Disney+ Netflix może się bać