Po zjeździe adwokatów służby dokonały stosownych ustaleń co do przebiegu wydarzeń i postawiły przed sądem domniemanego prowodyra. Prokurator płaczliwym tonem, chlipiąc odczytał akt oskarżenia. Oskarżony zdecydował się wyjaśniać.
REKLAMA
Prokurator: A więc był oskarżony na zjeździe adwokatów?
Oskarżony: Byłem i nie byłem, tak właściwie to raczej bywałem… Nie chcę tego rozwijać…
Prokurator: Czy oskarżony klaskał jak wszedł prezes trybunału?
Oskarżony: O ile dobrze pamiętam, to nie pamiętam.
Prokurator: Z zapisu na magnetofonie wynika że oskarżony powitał prezesa.
Oskarżony: Jeśli byłem to powitałem. Zawsze się witam jak jestem gdzieś.
Prokurator: Czym pan powitał?
Oskarżony: Oklaskami.
Prokurator: Jednym czy kilkoma?
Oskarżony: Takim jednym oklaskiem, potem chyba dwoma i jeszcze raz jednym.
Prokurator: Proszę okazać oklaski.
Oskarżony: Klap, klapklap, klap.
Prokurator: A czy nie było to szybciej takie: klapklapklap, klapklapklapklapklapklapklap, klapklap?
Oskarżony: Mogło tak być, ale bez tego ostatniego.
Prokurator: Jak by pan nazwał te oklaski?
Oskarzony: Nazwał bym ja te oklaski jako serdeczne.
Prokurator: Serdeczne i rzęsi… rzęsi… no?
Oskarżony: Rzęsi..ste?
Prokurator: Właśnie! Były to rzęsiste oklaski! A rzęsiste nie przechodziły w gromkie?
Oskarżony: Nie wiem, ale chyba na rzęsistych się skończyło, gromkich nie wykonywałem.
Prokurator: Biegły wyjaśnił nam że podczas burzy oklasków były gromkie brawa. Stał pan klaszcząc?
Oskarżony: Wstałem bo musiałem, w sensie usiadłem wcześniej na gumie do żucia i musiałem sobie…
Prokurator: Ano właśnie! Czyli było to stending owejszyn?
Oskarżony: Właściwie to nazwy gumy nie znam ale była to guma miętowa jak wywnioskowałem z…
Prokurator: Dość! A jak powitał pan prezydenta?
Oskarżony: Tak samo tylko inaczej.
Prokurator: Proszę zaklaskać jak na powitanie prezydenta.
Oskarżony: Klap klap klap klap
Prokurator: Po co były te wulgarne przerwy w klaskaniu? Co chciał pan przez to powiedzieć?
Oskarżony: Nie mogłem szybciej bo właśnie rozwijałem cukierka.
Prokurator: Papierkiem szeleścił pan z pogardą na prezydenta?
Oskarżony: Widocznie chyba tak. Ale nie za głośno. A poza tym siedziałem. A jak się siedzi to wolniej się klaszcze, tak mniej rzęsiście.
Prokurator: Czyli siedział pan wymownie jak wchodził prezydent??
Oskarżony: Najpierw siedziałem potem wstałem, bo ta guma, jak powiadam, uwierała…
Prokurator: I pan próbuje nam wmówić że wstał pan podczas klaskania? Da się tak? Jedno i drugie?
Oskarżony: Pewnie że się nie da. To jasne. Jak wstawałem to przestałem klaskać, ale potem klaskałem stojąc.
Prokurator: Kogo pan chciał obsypać oklaskami bardziej – prezydenta czy prezesa?
Oskarżony: Właściwie to nie wiem. Dla obu klaskałem. Właściwie to też klaskałem dla siebie. Tak czasem lubię sobie zaklaskać.
Obrońca: Pardą. Ja mam jedno pytanie. Gdzie wyszła sędzia?
Protokolant: Poszła na elcztery. Powiedziała że nie chce tego legitymizować.
