Krakowskie Hospicjum Św. Łazarza na Fatimskiej. Grudniowe spotkanie, wspomnienie Patrona – świętego Łazarza. Moment zatrzymania w przedświatecznym zamieszaniu, między zakupami, tandetną, infantylną i wykoślawioną atmosferą świąt i pośpiechem końca roku. Patrząc na tych, którzy stoją wobec Tajemnicy mamy okazję zadać sobie pytanie o to co najważniejsze tu i teraz, pytanie o nas samych.
REKLAMA
Czy nie pogubiliśmy się , jak co roku, w grudniowej gonitwie? Gdzieś tam trwa dyskusja kto miał gorzej w stanie wojennym, pojawiają się zapowiedzi nowego porządku „jak tylko dojdziemy do władzy”. Wszystko to jest mielone przez media, padają komentarze, potem ktoś dodaje komentarz do komentarzy, ktoś to potem komentuje. „Ja panu nie przerywałem”, „Panie pośle, pan kłamie”, „Nie, to wy kłamiecie”. Przerwa na reklamy i prognozę pogody, sponsorowaną przez wodę mineralną. I tak bez ustanku.
A tam, gdzieś na Fatimskiej, człowiek wobec Nieznanego. Nie dochodzi tu szum politycznych i prawniczych sporów.
Cisza.
Niezłomni wolontariusze trzymają chorych za rękę, są z nimi do końca. Gdzieś tli sie nadzieja, jest miłość, jest wiara. Dum spiro spero. Patrząc na chorych, patrząc na pracę wolontariuszy mamy jedyną okazję zapytać się o sens naszej codziennej gonitwy, mamy szanse zauważyć to co jest najważniejsze i mamy okazję zapytać się o siebie samych. Czy skorzystamy z tej szansy? Ważne żeby spróbować.
