Krakowski sąd ogłosił wyrok na kierowcę MPK, który w zeszłym roku zabił młodą pasażerkę. Wyrok opiewa na 15 lat. W internecie pojawia sie krótki opis sprawy. Czytam opinie internautów. W znakomitej większości są bezwzględne dla sądu. Pojawiają się postulaty powrotu do kary śmierci. Wiele osób uznaje wyrok krakowskiego sądu za kompromitację całego wymiaru sprawiedliwości.

REKLAMA
Zapominamy jednak, że relacja dziennikarska jest uproszczonym opisem sprawy obejmującej setki, o ile nie tysiące stron. Krótki artykuł nie pokazuje całości sprawy, stopnia jej skomplikowania, kontekstu wydarzenia, tego co się stało przed i po zbrodni. Rzeczy te z pewnością badał sąd przez całe postępowanie. Motyw działania sprawcy, jego warunki osobiste, opinie biegłych, okoliczności obciążające jak i łagodzące – wszystko to jest szczegółowo omawiane w trakcie każdego procesu sądowego.
Można z pewnością stwierdzić, że my, odbiorcy relacji dziennikarskiej, nie znamy akt sprawy. A skoro nie znamy to nie jesteśmy należycie wprowadzeni w szczegóły tego dramatu. Każdy proces opiera się na kardynalnych zasadach cywilizowanego postępowania karnego. Jedną z nich jest zasada audiatur et altera pars – wysłuchaj także drugiej strony, także podsądnego, niezależnie od ciężaru zarzutu. Audiatur. Wysłuchaj. Realizacja prawa do obrony to pokazanie złożoności dramatu. W tej tragicznej sprawie nastąpiło u sprawcy wyzwolenie skrajnych emocji. Nagromadziły się one z jakiegoś powodu, nieznanego dla obserwatorów relacji prasowych. Gdzieś jakiś impuls spowodował dramat. Czy sąd doszukał się przyczyn tej zbrodni? Czy na to pytanie odpowiedzieli biegli? Praca jaką wykonali na sali sądowej sędziowie, prokurator i obrona nie była przedmiotem relacji prasowej.
Ginie sztuka reportażu sądowego, głębszej analizy procesów. Brakuje dziennikarzy którzy w sposób przystępny ale i rzetelny, ze znajomością procedur i prawa materialnego opiszą sprawy sądowe. Brakuje dziennikarzy, którzy wytłumaczą nam istotne motywy rozstrzygnięcia sądowego. Brakuje dziennikarzy którzy wprowadzą nas w trudny świat procesu karnego którym rządzi zasada in dubio pro reo – wedle której każda, bez wyjątku, każda wątpliwość ma być rozstrzygana na korzyść oskarżonego. Czasem to trudne do zaakceptowania, ale tak musi być.
Dobrego, pełnego dziennikarskiego raportu z sali sądowej nie zastąpi komentarz adwokata lub prokuratora. Oni bowiem z racji swoich obowiązków i pełnionych ról procesowych muszą oszczędnie wypowiadać się na temat spraw sądowych w których występują.
Dziś w prasie mamy krótkie formy, z chwytliwym tytułem i sensacyjnym wprowadzeniem. W migawkach telewizyjnych widzimy korytarz sądowy i czasem kilkuzdaniowy komentarz przypadkowej osoby. Odwrócone proporcje: ci którzy wiedzą najwięcej o sprawie milczą, bo nie mogą komentować, zaś ci, którzy nie znają sprawy wygłaszają zdecydowane sądy.