W latach trzydziestych próbowano przywieźć do Polski mumię egipską. Przedwojenni celnicy po żmudnych naradach, zakwalifikowali – naturalnie na drodze solidnej, logicznej i rzeczowej analogii – mumię jako rybę suszoną. A skoro ryba suszona, to zażądano stosownych opłat celnych. Dura lex sed lex.

REKLAMA
Strona internetowa jednej z komend wojewódzkich policji. Zakładka aktualności: „policjanci zatrzymali 16-latka, który posiadał przy sobie środki odurzające w postaci marihuany w ilości około 4 gramy”. Jak wynika z anonsu, sprawca odpowie za swój czyn przed sądem. Dura lex sed lex.
Inna, już opisywana na tym portalu, sprawa kataryniarza z Warszawy. Stanął przed sądem za to że jego papuga (ptak) wyciągała dziobem losy dla publiczności. Bez zezwolenia. Dura lex itd.
Ślepa Temida? Z pewnością. Już przed wojną wskazywano na nadmierny tzw. fikcjonalizm prawniczy, kiedy to prawo oddala się od życia, pomija zdrowy rozsądek. Tym samym prawo stawało się wykoślawieniem zasad kodeksowych. Wówczas apelowano aby legazlim w działaniach prokuratury łagodzić oportunizmem w orzecznictwie sądowym. Życiowe podejście.
Dziś przed jednym sądem staje szesnastolatek za „posiadanie środków odurzających w postaci czterech gram marihuany”. Przed drugim sądem staje kataryniarz za niecne praktyki swej papugi. Przedwojenna mumia jako ryba suszona już nie dziwi.
W podobnych przypadkach wierzę w rozsądek sędziowski i skorzystanie z instytucji sędziowskiego przebaczenia i umorzenia postępowania. Zgodnie z prawem. Wówczas w pełni realizuje się zasada „dura lex sed lex” tak jak chcieli Rzymianie (ci praktycznie myślący).