Ktoś w Hollywood kręci filmy grozy pt. „Termin nadchodzi” i „Uciekające Terminy”. Styczeń. Mnóstwo zaproszeń na kolędowanie prawniczej braci, wesołe imprezy. Stowarzyszenia prawników, kluby adwokatów prześcigają się w pomysłowości na karnawałową zabawę. Siadłem nad stertą zaproszeń. Coś mi nie pasowało... Imprezy, paragrafy, esy floresy, lisie kity, togi, wyłogi, kodeksy...
REKLAMA
Prawnicy mają się dobrze, mają swoje stowarzyszenia, kluby, mają nawet swoje święto i kilku patronów. A czy ktoś pomyślał o tym aby ogłosić patronkę dla żon adwokatów? Ja pomyślałem. Wczoraj.
Właściwie było to już dzisiaj, wstawałem o 2.00 w nocy sprawdzić czy nie uciekł mi termin. „Termin” – westchnęła zaspana żona. „Termin” – słowo klucz, właściwie wytrych, alibi doskonałe. Każda żona adwokata słyszy to codziennie kilkanaście razy, w nocy zresztą też (znakomita większość adwokatów mówi przez sen, inną sprawą jest to że wówczas nikt ich nie słucha – ale to normalne nawet w dzień). David Coperfield powinien zrobić taki trik: „Czary mary Termin” i mecenas znika. W dzień, w nocy. Termin nadchodzi, czasem ucieka. A nadchodzi zwłaszcza koło 23.45.
W czasie urlopu Termin ucieka – nie można pojechać na tydzień na wakacje „bo Termin ucieknie”, czasem uciekają dwa Terminy. W dwie różne strony. Dedykacja na wakacyjnym bilecie: „Pojedź sama z dziećmi – ja dojadę bo mi Termin ucieknie”.
Ciężki los żony adwokata.
Ciężki los żony adwokata.
Niedziela 6.00 rano dzwonek telefonu – kto to? Przecież Termin śpi spokojnie (w poniedziałek wieczorem wstanie), no tak, ale Klient nie śpi. Kolejna znana sprawa „Klient”. Sobota wieczorem, adwokat deklamuje żonie znaną treść telegramu „wiesz, Klient, spotkanie”.
Adwokacki scyzoryk z kilkunastoma funkcjami: Apelacja, Aplikant, Areszt (patrz: Wizyta w Areszcie), Klient, Szkolenie, Rozprawa, Termin, Wizyta w Areszcie, Zażalenie... Dlaczego zatem nie organizować adwokackim żonom jakiegoś święta, dać patronkę, wspomożenie jakieś. Wówczas adwokaci zmuszeni rozporządzeniem ważnego ministra mieliby zakaz używania telefonów komórkowych, gadania o sprawach, sprawdzania emaili i bawienia się kluczami od kancelarii.
Chciałem o tym wszystkim opowiedzieć żonie, ale musiałem pójść do kancelarii – nie byłem pewien czy nie upływa mi termin.
P.S. Nagrodę Nobla powinien dostać naukowiec, który ustali przyczynę psucia się drukarek i tonerów przy drukowaniu apelacji.
