Nowojorski sąd oddalił pozew jaki złożyła aktorka Lindsay Lohan przeciwko muzykowi Armando Perezowi zwanemu w swym środowisku jako Pitbull.
REKLAMA
Pan Pitbull w jednej ze swych piosenek wyrecytował następującą rymowankę: "So, I'm toptoein', to keep flowin', I got it locked up, like Lindsay Lohan".
Artystka poczuła się urażona i pozwała do sądu Pitbulla vel Pereza oraz Sony Music oraz RCA Music za bezprawne używanie jej nazwiska w piosence.
Adwokaci muzyka bronili się dzielnie. Wskazywali że wielokrotnie osoby publiczne pojawiają się w utworach innych artystów: Crosbyego, Stillsa, Nash & Younga oraz przytoczyli piosenkę Eminema, który również ciepło wspomina Panią Lohan.
Wskazali, że wolność słowa i prawa twórczości uzasadniają użycie postaci Lindsay w rapowanej rymowance. Jak wywodzili w swych opiniach rozstrzygniecie na korzyść aktorki spowoduje absurdalną sytuację, nie będzie można używać dla potrzeb show biznesu nazwisk celebrytów, a to z kolei narusza prawo do nieskrępowanej twórczości.
Wskazali, że wolność słowa i prawa twórczości uzasadniają użycie postaci Lindsay w rapowanej rymowance. Jak wywodzili w swych opiniach rozstrzygniecie na korzyść aktorki spowoduje absurdalną sytuację, nie będzie można używać dla potrzeb show biznesu nazwisk celebrytów, a to z kolei narusza prawo do nieskrępowanej twórczości.
Sędzia uznał rację piosenkarza i pozew oddalił. Pan Pitbull może nadal rymować nazwisko Lindsay Lohan w swoich utworach. Żeby tego było mało, wymierzył prawniczce Lindsay Lohan grzywnę w wysokości $ 1,500 za… plagiat. Okazało się że adwokatka w swoim piśmie procesowym powklejała opinie prawne ściągnięte z internetu. Sędzia uznał, że stanowi to nadużycie zaufania i jest sprzeczne z dobrym obyczajem. „To pismo stanowi afront wobec sądu” – stwierdził sędzia Denis Hurley w swym uzasadnieniu.
I tak nowojorski sąd uratował rapującego Pitbulla.
