Podczas wizyty w banku, miła pani zaproponowała udział w konkursie. - Wystarczy, że zapłaci Pan za coś tam ileś tam kartą kredytową i może wygrać Pan wyjazd gdzieś tam.
REKLAMA
- Ale ja się nigdzie nie wybieram…
- Ale może Pan pojechać w wymarzone miejsce a bank zapłaci. Gdzie chciałby Pan pojechać?
……… (tu mnie zatkało).
Siedziałem zakłopotany. Nerwowo obracałem kartę kredytową. Problem w tym, że nie chcę nigdzie wyjeżdżać.
- Ale może Pan pojechać w wymarzone miejsce a bank zapłaci. Gdzie chciałby Pan pojechać?
……… (tu mnie zatkało).
Siedziałem zakłopotany. Nerwowo obracałem kartę kredytową. Problem w tym, że nie chcę nigdzie wyjeżdżać.
I co pojadę na jakąś rajską wyspę na Pacyfiku?
Na pewno od razu złapię jakiegoś tajemniczego wirusa, nad którym właśnie robią badania naukowcy, laureaci Nobla (zespół japońsko-amerykański, naturalnie). Nie mają wprawdzie na to szczepionki, ale to tylko z powodu problemu do patentu (prawnicy spierają się o podział zysków).
Na pewno od razu złapię jakiegoś tajemniczego wirusa, nad którym właśnie robią badania naukowcy, laureaci Nobla (zespół japońsko-amerykański, naturalnie). Nie mają wprawdzie na to szczepionki, ale to tylko z powodu problemu do patentu (prawnicy spierają się o podział zysków).
I co, wymyślę że chcę jechać do jakiejś dżungli?
Na pewno czeka już na mnie jakiś ogromny pająk żeby mnie ukąsić. Albo spadnie mi na głowę stado wściekłych małp. Głodnych, naturalnie.
Na pewno czeka już na mnie jakiś ogromny pająk żeby mnie ukąsić. Albo spadnie mi na głowę stado wściekłych małp. Głodnych, naturalnie.
I co, powiem, że chcę na safari?
Z pewnością będzie jakaś rewolta tam gdzie będę i miejscowa partyzantka weźmie mnie jako zakładnika. A zakładnikiem byłbym idealnym. Nie jestem typem McGywera, nie uciekłbym porywaczom, a jeśli bym nawet uciekł to z pewnością ukąsiłby mnie jakiś ogromny pająk albo na głowę spadłoby mi stado małp (wściekłych).
Z pewnością będzie jakaś rewolta tam gdzie będę i miejscowa partyzantka weźmie mnie jako zakładnika. A zakładnikiem byłbym idealnym. Nie jestem typem McGywera, nie uciekłbym porywaczom, a jeśli bym nawet uciekł to z pewnością ukąsiłby mnie jakiś ogromny pająk albo na głowę spadłoby mi stado małp (wściekłych).
I co, powiem, że chcę gdzieś do jakiegoś hotelu na piaszczystej plaży?
Na pewno tam dostałbym alergii na tamtejszy kurz, z pewnością poduszki byłby wypchane pierzem, od którego dostałbym ataku astmy. Na pewno wszędzie byłby koty, na które jestem uczulony (swoja drogą ciekawe czy jakiś kot ma alergię na człowieka).
Na pewno tam dostałbym alergii na tamtejszy kurz, z pewnością poduszki byłby wypchane pierzem, od którego dostałbym ataku astmy. Na pewno wszędzie byłby koty, na które jestem uczulony (swoja drogą ciekawe czy jakiś kot ma alergię na człowieka).
Podróż marzeń?
W głowie miałem mętlik, pod powiekami obrazy Jacksona Pollocka…
Miła pani w banku cierpliwie czekała.
- Wie Pani, ja to chciałbym wygrać podróż do Wieliczki. Nie byłem tam kilka dni, a ja lubię Wieliczkę. Pojechałbym rano, byłbym na wieczór w domu…
Na szczęście konkurs trwa do końca kwietnia. Chyba przez ten czas nie użyję karty, będę płacić gotówką. Do Wieliczki pojadę sobie w piątek.
