
Wino pijemy oczami, kupujemy oczami, oceniamy oczami, czy sobie to uświadamiamy, czy nie.
REKLAMA
Facebook kupił Instagram za miliard dolarów. Komentatorzy upatrują w tym symboliczny początek końca epoki słownych komunikatów (Facebook, Twitter) i początek nowej ery obrazkowej. Co to ma wspólnego z winem? Bardzo dużo.
Wino pijemy wzrokiem, podobnie jak jedzenie jemy oczami. Wino kupujemy oczami, sugerując się ładną etykietą albo ciekawym tekstem. Wino oceniamy wzrokiem od razu po nalaniu do kieliszka, jeszcze zanim weźmiemy pierwszy łyk. Wino czerwone powinno być jak najciemniejsze, a białe – jak najjaśniejsze. Konsumenci podświadomie utożsamiają ciemną barwę czerwonego wina z wysoką jakością. Bukiet może być fantastyczny, smak – ambrozja, ale jeśli w kieliszku błyśnie spłowiały amarant, wątpliwości pozostaną. To złota zasada szczególnie dla win z niższej półki. Tzw. przeciętny konsument nie wie, że kolor wina determinuje użyty szczep winorośli. Niektóre odmiany winogron są naturalnie ubogie w pigmenty i zawsze dają lekko zabarwione wina. Należy do nich Pinot Noir czy włoskie Sangiovese. Dlatego tym winom trudniej jest konkurować na młodych rynkach, jak kiedyś USA, a dziś – Azja, a także Polska. Doszło do tego, że winiarze z Toskanii przez wiele lat zaciemniali (niekiedy nielegalnie) swoje wina, by się lepiej sprzedawały. Dopiero dziś zdobywają się na odwagę, by swoje Sangiovese podawać w wersji „sauté”. (Pisałem i pokazywałem to szerzej tutaj).
Obłędną karierą takich programików jak Instagram czy portali jak Pinterest tłumaczy się tym, że internetem w coraz większym stopniu rządzą emocje. A przekaźnikiem emocji jest obraz, w opozycji do bezosobowej papki słownej, którą internet aż wzbiera. O emocjonalnej sile obrazów świetnie wiedzą winiarze, którzy od dawna się nią posługują, by sprzedawać swe produkty – za pomocą etykiety. Ogromne powodzenie win z Nowego Świata wynika nie tylko z przystępnego profilu smakowego, lecz również z mocnego postawienia na komunikację wizualną.
Z etykiety usunięto zamulające je informacje słowno-legislacyjne, sztampowe obrazki winnic, które są zarazą winiarstwa francuskiego, szlacheckie herby, germańskie orły. Winiarze z Kalifornii, Chile, Australii, RPA postawili na pismo obrazkowe: miłe skojarzenia, kolorowe obrazki, na średniej i wyższej półce – jakaś lekka prowokacja albo wysmakowany dizajn. Następnym razem, gdy będziecie w supermarkecie, zwróćcie uwagę na te wszystkie koale, kangury, kondory, hipcie i krokodylki. Badania naukowe dowiodły, że etykieta ze zwierzaczkiem podbija sprzedaż o 100%.
Etykiety wina mogą być prawdziwymi dziełami sztuki. Powyższe cacko zaprojektował bułgarski rysownik Jordan Jelew. Takie etykiety faktycznie odwołują się do emocji. Jestem przekonany, że nowe serwisy internetowe skupione wokół obrazków będą dobrym domem dla wina i spraw z nim związanych. Spójrzcie, jakie fantastyczne zdjęcia jedzenia ludzie zamieszczają na Pinterest. Na razie win jest tu mało, ale przecież własnej tablicy można łatwo używać jako notatnika z wypitych butelek, a wkrótce także galerii bardziej wysmakowanych obrazków. Wśród degustatorów wina z pewnością nie brakuje wzrokowców. Furorę robi ostatnio Chińczyk Denis Lin, który z komputerową dokładnością przerysowuje wszystkie zdegustowane etykiety:
Znam nawet takich, którzy noszą wzorniki kolorów (takie do wybierania np. farb) i każdemu winu przypisują obiektywny numer. No i nie brak wśród winomanów świetnych fotografów. Tim Atkin, angielski master of wine, przewodniczący najważniejszego światowego konkursu International Wine Challenge, swoje zdjęcia pokazuje już nawet na wystawach. Oto próbka jego możliwości:
Wzrokowców zapraszam na profil Winicjatywy na Pinterest.
Do poczytania i pooglądania
Historia etykiety winiarskiej
Krótkie wprowadzenia do kwestii koloru w winie
Kolory wina na obrazkach
Historia etykiety winiarskiej
Krótkie wprowadzenia do kwestii koloru w winie
Kolory wina na obrazkach
