To miał być spokojny Europejski Kongres Gospodarczy. Szósta w ogóle i bodaj pierwsza edycja najważniejszej imprezy biznesowej Europy Centralnej odbywająca się w atmosferze względnej stabilności gospodarczej, w umiarkowanie optymistycznym kontekście stopniowego wychodzenia z kryzysu, pozbawiona silnych emocji.
REKLAMA
Wczesną wiosnę przywitaliśmy agendą opracowaną pod takie właśnie wyważone potrzeby. I co? W ciągu kilku dni koncepcja spokojnej debaty legła w gruzach. Z szóstym Kongresem startujemy w szczególnych warunkach, wiedząc już, że to na pewno nie będzie spokojny rok pokryzysowej normalizacji. Europą wstrząsają bliskie echa kryzysu ukraińskiego, wciąż niepewne są skutki gospodarcze i polityczne objawionej na Krymie rosyjskiej doktryny.
Europejskie lęki to m.in. konsekwencja silnego uzależnienia od rosyjskiego gazu i ropy. Przypomnę, że wspólny rynek energii służący suwerenności i bezpieczeństwu energetycznemu całej Unii to jeden z powracających tematów kolejnych kongresów. W tym roku mówią już o nim wszyscy, a determinacja polityków pozwala mieć nadzieję, że nieśpiesznie toczące się dotychczas sprawy mocno ruszą z miejsca.
Niepewny politycznie grunt w Europie to jeden z powodów, by europejskie firmy zobaczyły swoją szansę w otwarciu na świat, w poszukiwaniu nowych zamorskich rynków jako obszarów inwestycyjnej czy eksportowej ekspansji. Globalna ofensywa polskich firm wspierana coraz sprawniej przez państwowe agendy jest przykładem adekwatnej reakcji na europejską niestabilność i groźbę pokryzysowej stagnacji.
Niepewny politycznie grunt w Europie to jeden z powodów, by europejskie firmy zobaczyły swoją szansę w otwarciu na świat, w poszukiwaniu nowych zamorskich rynków jako obszarów inwestycyjnej czy eksportowej ekspansji. Globalna ofensywa polskich firm wspierana coraz sprawniej przez państwowe agendy jest przykładem adekwatnej reakcji na europejską niestabilność i groźbę pokryzysowej stagnacji.
Negocjacje między USA i UE w sprawie największej na świecie strefy wolnego handlu prowokują niecierpliwe pytania o to, kto skorzysta na tej operacji i jak będzie wyglądała światowa gospodarka po zawarciu porozumienia. To kwestie bezpośrednio dotyczące naszego gospodarczego podwórka – jesteśmy wszak częścią globalnej gospodarki.
Coraz głośniejsze stają się w ostatnim czasie hasła odnowy europejskiego przemysłu przy jednoczesnych z próbach zaostrzenia polityki klimatycznej UE. Czy jednak uda się Europie odbudować swój przemysłowy potencjał przy wysokich cenach energii? Czy obie tendencje nie stoją ze sobą w sprzeczności?
Coraz głośniejsze stają się w ostatnim czasie hasła odnowy europejskiego przemysłu przy jednoczesnych z próbach zaostrzenia polityki klimatycznej UE. Czy jednak uda się Europie odbudować swój przemysłowy potencjał przy wysokich cenach energii? Czy obie tendencje nie stoją ze sobą w sprzeczności?
10. rocznica największego rozszerzenia Unii Europejskiej świętowana w dniach poprzedzających Kongres z dość oczywistych względów nikogo nie zaskakuje, ale początek drugiej dekady naszej obecności w Unii wiąże się z pytaniami, na jakie musimy pilnie szukać odpowiedzi: jak lepiej wykorzystać ostatnie wielkie pieniądze z Unii, by stworzyć podstawy stabilnego rozwoju gospodarczego, jakie wspólne projekty podniosą unijną gospodarkę na wyższy poziom konkurencyjności, jak bez „ręcznego sterowania” stymulować rozwój, jak zmniejszyć wrażliwość na przyszłe kryzysy unikając jednocześnie zagrożenia przeregulowaniem gospodarki.
Organizatorzy i partnerzy Kongresu nie dali się zaskoczyć – będziemy rozmawiać o tym, co najważniejsze dla europejskiej przyszłości. Taka debata pokaże, co robić, by wspólna Europa była mocniejsza i bardziej odporna na skutki zawirowań w niespokojnym świecie.
