VI Europejski Kongres Gospodarczy za nami. Zanim zbierzemy wnioski, pozwolicie Państwo na refleksję – jak to na blogu – na czasie i o czasie.
REKLAMA
Trzy dni dyskusji i debat, sporów i polemik, wydarzeń i komentarzy – to porcja treści, której ogarnięcie wymaga czasu. Ale jedno spostrzeżenie nasuwa się od razu i z pojęciem czasu ściśle się wiąże.
Takie wydarzenie, jak Kongres, musi trafiać w swój czas, by moc liczyć na oddźwięk, by spełnić swoją rolę. Nie – trafiać to mało – problemy, które stawiamy przed dyskutantami muszą wyprzedzać publiczną debatę i medialną koniunkturę. Jeśli chcemy, by nasz głos się liczył, musimy swój czas wyprzedzić, pokazać to, co będzie ważne jutro, o czym trzeba mówić dziś, o czym dziś jest zbyt cicho.
Kongres mówi więc ustami właściwych ludzi na właściwym miejscu: to jest ważne, o to się spierajmy, w tej sprawie zabierzmy głos. Zdecydowanie, stanowczo, tu i teraz. Bo za chwilę może być za późno...
Kongres mówi więc ustami właściwych ludzi na właściwym miejscu: to jest ważne, o to się spierajmy, w tej sprawie zabierzmy głos. Zdecydowanie, stanowczo, tu i teraz. Bo za chwilę może być za późno...
Kilka lat temu mocną kreską wpisaliśmy w program Kongresu problematykę europejskiej współpracy w dziedzinie energii. Nie od razu wzbudziliśmy zainteresowanie mediów i komentatorów. Konsekwentnie przedzieraliśmy się jednak do publicznej świadomości z przekazem o tym, jak ważne jest wspólne tworzenie systemu bezpieczeństwa energetycznego Europy, wolnego rynku energii, infrastruktury przesyłowej. Dziś o wadze tego tematu nikogo już nie musimy przekonywać, a Polska jest wśród najaktywniejszych budowniczych energetycznej przyszłości naszego kontynentu.
Wydarzeniem ubiegłorocznego Kongresu był przyjazd na Śląsk bogatej reprezentacji afrykańskich polityków zainteresowanych współpracą gospodarczą z Europą Centralną. W tym roku globalna ekspansja ze wsparciem państwa, poszukiwanie przez polskie i europejskie firmy nowych szans na rynkach odległych to temat zaawansowanych rozmów. Pojawiły się projekty, produkty, kontrakty i kwoty. Konkrety, które biznes tak lubi.
W tym roku wraz z kongresowymi Gośćmi wywołaliśmy nowe tematy w przekonaniu, że nikt za nas tego nie zrobi.
W tym roku wraz z kongresowymi Gośćmi wywołaliśmy nowe tematy w przekonaniu, że nikt za nas tego nie zrobi.
Mozolnie budując autostrady zapomnieliśmy, że barierą kontaktów handlowych w Europie jest nadal infrastruktura – szlaki transportowe, z których wiele kończy się na granicach państw Unii. Granica polsko-czeska to dobitny przykład takiej sytuacji. Usunięcie zatorów i wąskich gardeł to miliardowe oszczędności, rozwój gospodarki, większa konkurencyjność europejskich towarów, ruch na rynku pracy. Jeśli tego nie zrobimy, integracja europejska pozostanie tylko w części zrealizowanym postulatem.
Uczestnikami tegorocznego Kongresu byli negocjatorzy powstającego na naszych oczach porozumienia, które powoła do życia największą na świecie strefę wolnego handlu łącząc UE i USA. To musi być dobry układ – uznały strony. Ale czy dla wszystkich będzie on tak samo dobry? Skutki wchodzących właśnie w najważniejszą fazę negocjacji dotyczyć będą każdego z nas – nie tylko wielkich korporacji, ale także małych i średnich firm, nie tylko biznesu, ale także pracowników i konsumentów. Zyskają ci, którzy już doceniają wagę spraw, którzy teraz chcą przekonywać do swoich racji.
Wszystkich, którzy nie są obojętni, zapraszam do lektury:
