O autorze
Zaczynałem jako reporter Teleexpressu, ale potem porzuciłem zaszczytną służbę prawdzie, i zdobywszy dyplom MBA zostałem cynicznym specem od public relations. Popularyzowałem w Indiach urządzenia do produkcji mgły, testowałem samochody, tłumaczyłem teksty z języków znanych mi jedynie pobieżnie, doradzałem w kwestiach związanych z importem gazu ziemnego, na moment zasiadłem nawet w radzie nadzorczej fabryki spirytusu. Na szczęście, parę lat temu uruchomiłem w sobie wrażliwośc estetyczną i od tego czasu zarabiam jako operator obrazu. Z zapałem relizuję też moje marzenie - prowadzę firmę meblarską Saska Fabrik

Niewidome dzieci jutro stracą dom

Paradoksalnie, wyrok na Dom Niewidomego dziecka wydał nie bezdusznie egzekwujący prawo wojewoda, który ma w swym gabinecie godło państwowe. Wyrok wydał prezes Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach, który ma w gabinecie krzyż na ścianie, krzyż na biurku i krzyż wpięty w klapę marynarki.


Niedawno media obiegły relacje o zagrożeniu, jakie zawisło nad jedynym w Polsce Domem Niewidomego Dziecka. Dziennikarze obnażali brak wrażliwości urzędników domagających się likwidacji placówki. Świetny temat newsowy, bo każdego poruszy krzywda niewidomych dzieci, każdy chętnie ponarzeka na tępych urzędników, na wojewodę, wreszcie na Tuska, który wszystkiemu jest przecież winny.

Dlaczego wracam do tego tematu? Bo te niewidome dzieci jutro naprawdę stracą swój dom, i nie stanie się to z winy urzędników, a szacownej instytucji działającej od 100 lat pod hasłem: „Dzieło to z Boga jest i dla Boga”.

Zaczną od zwięzłego streszczenia: Blisko 30 lat temu zmarł Kazimierz Sztajer, który przed śmiercią zadysponował, by jego dom przeznaczyć na potrzeby niewidomych dzieci. Woli swej nie nie zdążył ująć w formie testamentu, ale na szczęście jego rodzina szlachetnie zrezygnowała z dochodzenia praw do wartościowej nieruchomości i dopilnowała, by wypełniono wole zmarłego krewnego.

W willi z ogrodem na warszawskiej Saskiej Kępie powstał Dom Niewidomego Dziecka – jedyna taka placówka w Polsce, która wiele lat działała pod zarządem Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach. Poskromiono apetyty jakiegoś generała Ludowego Wojska Polskiego, który chciał ponoć przejąć nieruchomość, odpierano argumentu biurokratów, i placówka działała nieprzerwanie aż do dziś, w właściwie do jutra. Bo jutro, to jest 3 września 2014 roku dzieci mają się z tego domu wyprowadzić.
Kłopoty zaczęły się właściwie przed trzema laty, bo okazało się, że domu nigdy nie przepisano notarialnie na rzecz Towarzystwa, a jego prawnym dysponentem jest wojewoda. Wojewoda zainteresował się zatem placówką i wskazał, że ani status prawny dzieci, ani placówki nie są uregulowane; że ani stan techniczny i dozór opiekuńczy nie podlegają żadnemu nadzorowi.


Przez trzy lata trwała wymiana pism, zaangażowano rozmaite instytucje które miały radzić, konsultować, opiniować, wspomagać. Nie jest prawdą, jakoby niewrażliwi urzędnicy odmawiali dopuszczenia do użytkowania placówki, czy jej rejestracji, bo... Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi w Laskach (TOnO) nigdy o to nie wystąpiło. Nie podjęło próby legalizacji placówki, ani jej dopasowania do jakichś istniejących norm prawnych.

Jedyne realne działania prawne podjęto w celu zabezpieczenia statusu majątkowego, to jest zabezpieczono powództwo o zasiedzenia budynku. Do pełnego wymaganego prawem okresu zasiedzenia brakuje 30 miesięcy, ale na szczęście sprawy o zasiedzenie trwają lata. Po zabezpieczeniu prawnym powództwa o zasiedzenia nikt domu nie ma prawa ruszyć. Można zatem mieć nadzieję, że uda się zapewnić Towarzystwu Opieki nad Ociemniałymi w Laskach własność nieruchomości. Szkoda, że nie uda się niewidomym dzieciom zapewnić ich domu...
Zarząd Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach podjął bowiem decyzję, że do czasu rozstrzygnięcia prawa własności należy dzieci wyprowadzić z domu, który odtąd ma stać pusty. Towarzystwo kontynuować będzie kroki prawne, by objąć w prawne posiadanie nieruchomość, będzie zabiegać o własność przedwojennej willi z ogrodem na Saskiej Kępie – tyle tylko, że właśnie na jutro zaplanowano wyprowadzkę dzieci. Kierownik placówki otrzymał polecenie od Zarządu, by dzieci spakować i przygotować do wyprowadzki. I to jest w tym gąszczu pism, pozwów, i odwołań sedno sprawy: dzieci zostaną rozlokowane w rozmaitych placówkach w różnych częściach kraju, stracą zatem dom i rodzinę, którą dziś tworzą.

Część z nich już wykwaterowano do internatu w Laskach, inne mają pojechać do jakiejś placówki w powiecie nowotarskim. Zatem te konkretne dzieci, które od lat mieszkają i żyją w Domu Niewidomego Dziecka przy ul. Obrońców, stracą swój dom, swoją rodzinę, którą współtworzą od lat, stracą poczucie bezpieczeństwa, bliskości – stracą wszystko co mają, a nie mają w życiu zbyt wiele.
Nad Domem Niewidomego Dziecka nie wisi dzisiaj żaden nakaz eksmisji, żaden urzędnik nie wydał wiążącej decyzji o likwidacji, żadna kontrola techniczna nie nakazała wyprowadzki. Decyzję podjął zarząd Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach, a datę realizacji tej decyzji wyznaczono na jutro, to jest 3 września 2014.

Nie próbuję nawet wskazać najodpowiedniejszej formy prawnej, w której dom mógłby funkcjonować w przyszłości; nie interesują mnie szczegóły prawne powództwa o stwierdzenia własności nieruchomości. Interesuje mnie dom i rodzina, którą wspólnie tworzą: Wiktoria, która lubi tańczyć i potrzebuje rehabilitacji nóg; Patrycja, która ma problemy z przełykaniem, ale nauczyła się już samodzielnie jeść; Mateusz, do którego trudno się zbliżyć, ale czasem siada na kolanach, Leszek, który jest bardzo muzykalny; Marysia, która kocha przyrodę, Adaś, który uwielbia zajęcia manualne; Sebastian, który uwielbia samochody; Patryk, który uwielbia bębnić; drugi Patryk (zwany Mariuszem) który jest przewodnik pozostałych dzieci, bo jedyny spośród nich mieści się w normie intelektualnej.

Paradoksalnie, wyrok na Dom Niewidomego dziecka wydał nie bezdusznie egzekwujący prawo wojewoda, który ma w swym gabinecie godło państwowe. Wyrok wydał prezes Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach, który ma w gabinecie krzyż na ścianie, krzyż na biurku i krzyż wpięty w klapę marynarki.

Nie piszę tego, by szydzić z symbolu, którego świętość respektuję. Piszę, by zaapelować o miłosierdzie, w imię którego przecież Chrystus na tym krzyżu skonał. Miłosierdzie dla Wiktorii, która lubi tańczyć i potrzebuje rehabilitacji nóg; Patrycji, która ma problemy z przełykaniem, ale nauczyła się już samodzielnie jeść; Mateusza, do którego trudno się zbliżyć, ale czasem siada na kolanach; Leszka, który jest bardzo muzykalny; Marysi, która kocha przyrodę; Adasia, który uwielbia zajęcia manualne; Sebastiana, który uwielbia samochody; Patryka, który uwielbia bębnić; drugiego Patryka (zwanego Mariuszem) który jest przewodnik innych dzieci, jedynym spośród nich, który mieści się w normie intelektualnej...

BREAKING NEWS: Dom ocalony! Moi przyjaciele wraz z moją córką poszli dziś wieczorem pożegnać się z dziećmi mieszkającymi w Domu Niewidomego Dziecka. Zastali oszołomione Panie opiekunki, które cały dzisiejszy dzień pakowały dzieci. Otóż dziś około 18. odebrały telefon z informacją, że prezes Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach w ostatniej chwili zmienił decyzję i DZIECI ZOSTAJĄ!!! Zarząd będzie się ubiegał o zapewnienie odpowiedniego statusu prawnego placówki i utrzymanie Domu Niewidomego Dziecka. ...I niech ktoś powie, ze cuda się nie zdarzają!!!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0"Położył to expose". Ekspertka od mowy ciała wylicza, co "zdradziło" Morawieckiego
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Trybunał Konstytucyjny zmiażdżył reformę PiS. Przełomowy wyrok ws. długów szpitali
POLECAMY 0 0Skąd ten zachwyt nad Zandbergiem? 12 mocnych cytatów z wystąpienia lidera Lewicy
0 0"Śpieszmy się kochać kandydatów do TK". Chojna-Duch kpi z decyzji PiS
Żółty Tydzień 0 0Jeden organ, 500 funkcji. Taka jest wątroba. Jakie choroby mogą ją zniszczyć?
0 0Chorujesz na jaskrę i uwielbiasz jogę? To połączenie może nie być dobre dla oczu
WYWIAD 0 0"Zachowanie Klarenbacha było chamskie". Posłanka Wiosny wyjaśnia, dlaczego uparcie chodzi do TVP
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno