
Ostatnie dni ubiegłego roku spędziłem w jednym z warszawskich szpitali, skąd przez okno podziwiałem Stadion Narodowy. Zwykła obywatelska troska każe mi zaapelować, by prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz - zamiast ekscytować się okazałymi igrzyskami, jak najpilniej zajęła się ubikacjami, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które jej podlegają.
REKLAMA
Politycy naprawdę chcą dbać o obywateli, ale zajmowanie się przychodniami, przedszkolami, czy ośrodkami pomocy społecznej jest frustrujące, marudne, i przede wszystkim pozbawione zapierających dech efektów (czasem pozbawione jakichkolwiek efektów). Dlatego politycy wybierają wielomilionowe inwestycje: autostrady, mosty, metro, stadiony. Nie ma chyba klipu propagandowego PO, w którym nie pojawiłby się Stadion Narodowy, najlepiej w trakcie wielkiej imprezy, z zagraniczną gwiazdą opłaconą z naszych podatków. Gwiazda występująca w obiekcie zbudowanym za dwa miliardy złotych powinna przekonać nas bezapelacyjnie, że jesteśmy obywatelami europejskiej metropolii, a rządzą nami ludzie umiejący realizować marzenia. Dość spojrzeć na klip propagandowy zrealizowany kosztem 700 tys złotych, który podsumowywał osiągnięcia Polski po wstąpieniu do UE: autostrady, mosty i stadiony (w tym inwestycje krytykowane przez NIK za korupcję) pokazy kaskaderów, piłka nożna, koncert Paula McCartneya, fajerwerki.
(film trzeba odtworzyć na stronie YouTube)
(film trzeba odtworzyć na stronie YouTube)
Czy w filmie mającym nas przekonać o skoku cywilizacyjnym są jakieś sceny pokazujące dzieci w szkole, emerytów w przychodni, sprawną pracę służb miejskich, sądów, szpitali, etc.? Nie, bo tumanić obywateli można, ale nie warto ich bezczelnie prowokować. Co można by pokazać, by dowieść sprawne funkcjonowanie służb publicznych? Ludzi oczekujący na zabieg latami, dzieci dla których brak miejsc w publicznych przedszkolach, niedoinwestowane szkoły, komisariaty. Jeśli chodzi o służby publiczne, to sprawnie funkcjonują jedynie... fotoradary.
Tym różnią się dostatnie kraje demokratyczne od tych biednych, najczęściej skorumpowanych krajów trzeciego świata, że standard życia obywateli nie definiują operetkowe pokazy siły, oszałamiające igrzyska, czy inne potiomkinowskie wsie, ale codzienne funkcjonowanie urzędów, policji, służby zdrowia, opieki socjalnej. Zapytajcie Szweda, Norwega, czy Fina za co wdzięczny jest swemu państwu, a wskaże rzeczy pożyteczne, roztropne, dostępne wszystkim obywatelom.
Zupełnie inaczej rzecz ma się w przypadku totalitarnej Rosji, Białorusi, wielu państw afrykańskich, południowoamerykańskich, i niestety Polski - gdzie władza epatuje wielkimi igrzyskami opłacanymi z podatków obywateli, inwestycjami mającymi leczyć kompleksy biednego, zacofanego społeczeństwa.
Nie jest tak, ze nie doceniam rzeczy efektownych, inwestycji realizowanych z rozmachem. Ale na Boga, to nie one stanowią o sprawności funkcjonowania państwa, ani komforcie życia obywateli. Miło jest oczywiście wygrać w piłkę nożną z Niemcami (wszak ostatnio zwyciężyliśmy z Niemcami chyba pod Grunwaldem) – jednak to efektowne zwycięstwo odniesione w scenografii stadionu za przeszło dwa miliardy złotych to atrakcja weekendowa, a nie codzienne życie. Życie codzienne to transport miejski, szkoła, przychodnia, bezpieczeństwo na ulicy, rozwój i zdrowie dzieci.
Myślałem o tym wszystkim leżąc na oddziale szpitalnym stołecznego szpitala, w którym warunki były gorsze chyba, niż te w czasach Władysława Gomułki. Zacieki po zalaniu, grzyb na ścianach, łatane dziury w suficie, brak mydła w ubikacji, brak ogrzewania w łazience.
Pokoje z nieszczelnymi oknami, pozbawione choćby umywalki. To wszystko w placówce podległej prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz, która - jakby mało było dwóch miliardów na Stadion Narodowy - zafundowała Warszawiakom jeszcze stadion Legii za pół miliarda.
Pani prezydent lubi się fotografować podczas wizytacji sztandarowych inwestycji wartych co najmniej kilkaset milionów. To one mają zaświadczać o sprawnym gospodarowaniu, o dbałości o obywateli. W praktyce o niczym takim nie świadczą. W rzeczywistości jest po prostu łatwiej przeznaczać setki milionów na trudne do oszacowania inwestycje (które i tak zbudują prywatne koncerny), niż efektywnie gospodarować skromnymi sumami na służbę zdrowia, naukę, opiekę społeczną, bezpieczeństwo. To bardzo trudne sprawić, by wszyscy chorzy dostali się do lekarza, a wszystkie dzieci do przedszkola. Dużo łatwiej jest zapłacić prywatnym firmom setki milionów, by zbudowały coś... wielkiego, imponującego. Po co jest Stadion Narodowy? To jest Stadion na miarę naszych możliwości! My tym Stadionem otwieramy oczy niedowiarkom! Patrzcie – mówimy – to jest nasze, i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić!
Pragnę najuprzejmiej zaprosić Prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, by zamiast odwiedzać pochłaniające setki milionów inwestycje, raczyła zajrzeć do zwykłej szpitalnej ubikacji, spróbowała wziąć prysznic w nieogrzewanym pomieszczaniu, czy umyć ręce bez mydła. Przypominam, że ten szpital podlega właśnie jej kurateli – i tej kurateli domaga się znacznie bardziej, niż stadion, most, czy estakada.
Pragnę najuprzejmiej zaapelować do dziennikarzy, by zaczęli serio kontrolować władzę. Nie zawracali głowy niezmiernie nieważną kwestią patronatu pani Prezydent nad przejazdem Orszaku Trzech Króli. Powtarzanie, że red. Terlikowski uważa ten patronat za zdradę chrześcijaństwa nie wymaga wiele pracy, ale naprawdę, jeden nie działający kibel w szpitalu jest ważniejszy dla ludzi, niż opinie wspomnianego redaktora. Zamiast, powielając bełkot, szczuć przeciw sobie kolejnych krzykaczy, trzeba poszukać realnych tematów.
Pragnę na koniec najuprzejmiej poprosić czytelników - jeśli się tacy znajdą - byśmy nie dawali się tumanić politykom tanim (a właściwie, to zwykle drogim) efekciarstwem. Byśmy zaczęli rozliczać ich nie tylko ze spektakularnych inwestycji realizowanych za setki milionów, ale przede wszystkim z tego na ile sprawnie potrafią zarządzać budżetami, które przeznaczają na służbę zdrowia, naukę, opiekę społeczną, bezpieczeństwo, itp.
P.S. By nie kończyć tekstu w tonie frustracji, pragnę serdecznie podziękować personelowi medycznemu Szpitala Praskiego, a w szczególności pielęgniarkom pracującym z poświęceniem odwrotnie proporcjonalnym do haniebnie niskich poborów i skandalicznie złych warunków pracy.
