O autorze
Zaczynałem jako reporter Teleexpressu, ale potem porzuciłem zaszczytną służbę prawdzie, i zdobywszy dyplom MBA zostałem cynicznym specem od public relations. Popularyzowałem w Indiach urządzenia do produkcji mgły, testowałem samochody, tłumaczyłem teksty z języków znanych mi jedynie pobieżnie, doradzałem w kwestiach związanych z importem gazu ziemnego, na moment zasiadłem nawet w radzie nadzorczej fabryki spirytusu. Na szczęście, parę lat temu uruchomiłem w sobie wrażliwośc estetyczną i od tego czasu zarabiam jako operator obrazu. Z zapałem relizuję też moje marzenie - prowadzę firmę meblarską Saska Fabrik

Kogo się wstydzicie? Siebie się wstydzicie!

Śmieszą mnie lamenty wokół zwycięstwa ludycznej piosenki poświęconego piłkarskim rozgrywkom. Czy pomstujący oczekiwali, że przebój dedykowana plebejskiej kopaninie przypominać będzie Etiudę Rewolucyjnę, zaś slowa jej towarzyszące zawierać będą odniesienia do filozofii Heideggera?


Piłka nożna jest bez wątpienia dyscypliną najpopularniejszą, nie zaś najbardziej elitarną. Czemu więc nie powiedzieć, zaśpiewać sobie : Spoko?Czy ludyczna przyśpiewka kalać będzie misterium przeżywane w skupieniu podsycanym konsumpcją piwa i chrupków? Myślę, że to oburzenie rośnie wśród gawiedzi, dla których mecz piłkarski jest najbardziej wzniosłym przeżyciem, niepomiernie zaś mniej porusza bywalców filharmonii.

"Naród wybrał sobie piosenkę na poziomie. Swoim poziomie. To straszne" - napisał Jarosław Kuźniar. On sam najwyraźniej wypowiedział się też na swoim poziomie i mnie osobiście też wydaje się to straszne. Głupie takoż, bo nie znajduję wyraźnych powodów, dla których redaktor Kuźniar stawia się jednoznacznie ponad narodem i jego strasznym poziomem. Ale przede wszystkim jednak straszne, bo ten typ wrażliwości i intelektu jest popularny wśród „aspirujących” współobywateli, których pełne są w niedziele galerie handlowe.

Wydaje mi się, że niektórzy nie mogą ścierpieć ludycznego charakteru przeboju „Koko Euro Spoko”, bo tak bardzo przypomina im on o rzeczywistości z której wyrośli. Nie po to niemałym wysiłkiem skończyli „wyższą szkołę czegoś i czegoś”, zatrudnili się w korporacji, płacą raty za mieszkanie i samochód, by przypominano im o czymś, od czego całe swoje życie uciekają. Ja osobiście uważam, że właśnie takie cienko politurowane chamki, które swą europejskość zawdzięczają posiadaniu smartfona i wakacjom w ciepłych krajach są prawdziwym wstydem tego kraju. To oni, poubierani w koszulki polo z obowiązkowo postawionym na sztorc kołnierzykiem i białymi adidaskami wywołują u mnie niesmak. Paplają korporacyjny slang mający przydać im powierzchowności światowców, zaś po dwóch piwkach opowiadają dowcipy i blondynkach, Żydach, Murzynach. Cechuje ich nieraz wyjątkowe chamstwo płynące paradoksalnie nie z pochodzenia wiejskiego, a histerycznego wspinania się po drabinie społecznego awansu.


Wnioskując z arystokratycznego nazwiska, na weselach familii Kuźniarów rozbrzmiewały wyłącznie polonezy i mazurki, a prowadzący X Factor nawykły jest wyłącznie do sztuki elitarnej. Nieco polityczniej byłoby jednak w dzień święta narodowego nie obrażać rodaków.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...