Zacząć muszę od szczerego wyznania: poseł Stefan Niesiołowski jest ponoć moim dalekim kuzynem, a moja nieżyjąca już niestety ciotka wyjawiła mi kiedyś rodzinną tajemnicę rzucającą pewne światło na „sprawę Niesiołowskiego”.

REKLAMA
Moja ciocia, a właściwie cioteczna babka pamiętała jeszcze Niesiołowskich, choć stosunki pomiędzy naszymi rodzinami rozluźniły się mniej więcej w okresie wojny rosyjsko - japońskiej. Przemiła ta starowinka, kiedy powszechnie znany był już temperament Stefana Niesiołowskiego, tłumaczyła go przekonując, że u Niesiołowskich wszyscy byli nadpobudliwi. Dziadek Stefana doznawał ponoć tak silnych emocji na tle zazdrości o żonę, że nożem ciął jej suknie, by nie mogła więcej chodzić na bale. Jakkolwiek Stefan Niesiołowski posunął się ostatnio do rękoczynów, to i tak dobrze, że nie chwycił za nóż.
Po co opisuję historyjki rodzinne, których prawdziwości nie jestem w stanie zaręczyć (choć daję szlacheckie słowo honoru, że ciocia z zasady była prawdomówna). Bo cała ta historia z szarpaniem obiektywu tyle jest warta co bajdurzenie staruszek podczas spotkań rodzinnych.
Nie znam kogokolwiek, kto by powiedział: „mój mechanik jest świetnym fachowcem, ale nie pojadę do niego więcej, bo przeklina”. Albo: „Ten pan Zbyszek remontuje mieszkania solidnie i niedrogo, ale nie skorzystam z jego usług, bo nosi niewypastowane buty”.
Przecież stokrotnie większe znaczenie niż dbałość o formy, ma dla nas to, jak ktoś wykonuje swoją pracę. A trudno uznać, że naprawa samochodu, czy remont mieszkania jest bardziej odpowiedzialnym zadaniem, niż decydowanie o służbie zdrowia, wojsku, policji, podatkach, etc.
Już słyszę głosy, że właściwe wypełnianie mandatu poselskiego zobowiązuje do... elegancji? Otóż moim skromnym zdaniem, zupełnie nie! Mam najserdeczniej w dupie, czy panie posłanki i panowie posłowie używają brzydkich wyrazów, czy szarpią się za odzież, tudzież czy im brzydko pachnie z buzi. Ich podstawowym, najważniejszym zadaniem jest dbałość o nasze interesy. INTERESY, a nie dobre obyczaje. Dlatego wyłącznie podczas imienin u cioci, w charakterze relaksujących ploteczek, pozwalałbym na dyskusję o tym, kto jak jest wychowany. Tak jak podczas nabożeństwa pogrzebowego wypada trzymać się tematu przewodniego (to jest kwestii zbawienia duszy), tak samo w przypadku parlamentu należy ściśle ograniczyć się do: służby zdrowia, wojska, policji, podatków, etc.
Niemiecki brukowiec ujawnił kiedyś, że osoby zarządzające wielkim bankiem przeprowadziły na Wyspach Kanaryjskich „szkolenie”. Gazeta opublikowała zdjęcia z tego „szkolenia” na których widać było członków zarządu banku wciągających kokainę w towarzystwie prostytutek. Jakie były następstwa tego skandalu? Żadne, bo bank przynosił zyski, a tego jedynie oczekiwano po bankierach.
Dobry Panie Boże, tak bym chciał, by nasi parlamentarzyści wzięli sobie za wzór niemieckich bankierów!