Jeśli uważasz, nie warto głosować, bo wszystko jedno kto akurat się dopcha do żłoba – nie głosuj! Najprawdopodobniej jesteś durniem, zatem Twój głos mógłby bardziej zaszkodzić, niż pomóc.
REKLAMA
Śmieszą mnie i złoszczą (jednocześnie) wysiłki rozmaitych społeczników, którzy za wszelką cenę chcą zagnać do urn jak najwięcej współobywateli. Wygadują natchnione komunały o demokracji, o wolności i Bóg wie czym jeszcze, tak jakby demokracja i wolność wymagały uwzględnienia zdania każdego idioty, który własnego zdania wcale nie ma. Skąd ten mus, żeby absolutnie każdy się wypowiedział, zadecydował, wpłynął na losy mojego kraju. Po co? Dlaczego każdy absolutnie ma brać udział w tym „święcie demokracji”? To tak, jakby każdego zmuszać, żeby się fatygował do filharmonii. Nie znasz się, nie lubisz, a w dodatku nażarłeś się czosnku – nie szkodzi! Leć do filharmonii, bo tam jest Konkurs Chopinowski! To jest święto muzyki, i każdy obywatel musi w nim uczestniczyć!
Konkurs Chopinowski ma chociaż tę zaletę, że o wyborze laureata ostatecznie decyduje jury składające się z fachowców. Ale co byłoby, gdyby zwycięzcę wyłaniano głosami publiczności? Czy wtedy też nalegalibyście, żeby na siłę ściągać bywalców dyskotek? Czy uważalibyście, że bez ich głosu i zdania Konkurs Chopinowski nie będzie zasługiwał na miano „święta muzyki”?
Konkurs Chopinowski ma chociaż tę zaletę, że o wyborze laureata ostatecznie decyduje jury składające się z fachowców. Ale co byłoby, gdyby zwycięzcę wyłaniano głosami publiczności? Czy wtedy też nalegalibyście, żeby na siłę ściągać bywalców dyskotek? Czy uważalibyście, że bez ich głosu i zdania Konkurs Chopinowski nie będzie zasługiwał na miano „święta muzyki”?
...A przecież łatwiej żyć po nietrafnym wyborze laureata konkursu muzycznego, niż nietrafnym wyborze większości parlamentarnej.
Głupstwem, które rozwściecza mnie wyjątkowo, jest to, że wszyscy politycy są właściwie tacy sami, że każdy chce się nakraść, każdy kłamie i każdy jest głupi. Czasami przekonanie to wyrażane jest w formie nieco bardziej wysublimowanej, mającej pozór ironicznej reelekcji, ale pointa jest taka sama: nie warto głosować, bo wszystko jedno kto wygra – i tak będzie tak samo.
Tym, którzy powtarzają ten idiotyzm dedykuję powiedzenia mego arcydowcipnego kolegi z podstawówki, który ilekroć słyszał, że komuś jest wszystko jedno, wykrzykiwał wesoło: To sraj do szafy! Rzeczywiście, skoro komuś jest WSZYSTKO JEDNO, to jaką różnię sprawiać może drobny szczegół, czy jego garderoba będzie - lub nie - umazana kałem.
Tym, którzy powtarzają ten idiotyzm dedykuję powiedzenia mego arcydowcipnego kolegi z podstawówki, który ilekroć słyszał, że komuś jest wszystko jedno, wykrzykiwał wesoło: To sraj do szafy! Rzeczywiście, skoro komuś jest WSZYSTKO JEDNO, to jaką różnię sprawiać może drobny szczegół, czy jego garderoba będzie - lub nie - umazana kałem.
Przekonanie, że wszystko jedno, wszyscy politycy są tacy sami, i tyle samo dla nas zdobią jest tak koszmarnym idiotyzmem, że aż dziw jak często się je wypowiada. Dane mi było poznać osobiście i porozmawiać zarówno z Tadeuszem Mazowieckim, jak i z Andrzejam Lepperem. Nie chcę analizować żadnej z tych postaci, ograniczę się jedynie do zapewnienia, które gotów jestem poświadczyć szlacheckim słowem honoru: oni obaj naprawdę nie byli tacy sami! Każdy zupełnie co innego chciał, i zupełnie co innego zrobił dla Polski.
W czasach mego dzieciństwa, kiedy wybory i referenda w Polsce były wyłącznie operetkowym spektaklem - wyrazem rozsądku i godności osobistej było powstrzymanie się od głosowania. Ludzie, którzym milsza była rola obywatela, niż kukiełki – powtarzali z gorzkim uśmiechem: Jeśliś durny – idź do urny! W całkowicie odmiennych warunkach, to niegdyś opozycyjne hasło należałoby sparafrazować dodając jedynie partykułę: nie!
Jeśliś durny – nie idź do urny!
Jeśli nie jesteś w stanie dostrzec różnicy pomiędzy prof. Leszkiem Balcerowiczem, a prof. Krystyną Pawłowicz – to zwyczajnie jesteś idiotą! Broń Boże nie głosuj, nie idź na wybory - co najwyżej na siłownię, albo na piwo! A jeśli już koniecznie musisz uczestniczyć w jakimś wielkim święcie integrującym współobywateli, to nich to już lepiej będzie Konkurs Chopinowski!
Jeśliś durny – nie idź do urny!
Jeśli nie jesteś w stanie dostrzec różnicy pomiędzy prof. Leszkiem Balcerowiczem, a prof. Krystyną Pawłowicz – to zwyczajnie jesteś idiotą! Broń Boże nie głosuj, nie idź na wybory - co najwyżej na siłownię, albo na piwo! A jeśli już koniecznie musisz uczestniczyć w jakimś wielkim święcie integrującym współobywateli, to nich to już lepiej będzie Konkurs Chopinowski!
