Cała ta heca wokół hymnu mającego uczcić mecze piłkarskie, to skrzyżowanie prymitywizmu stadionowych kiboli z przemyślnością cynicznych speców od marketingu.

REKLAMA
Bywa tak na stadionach, że wodzirej chcąc wymóc reakcję tłumu stawia rzecz kategorycznie: kto nie skacze ten jest pedałem. I choć niejeden grubas opity piwem nie ma najmniejszej ochoty skakać i zwiększać tym samym nacisk na pęcherz, to jeszcze bardziej nie chce publicznie deklarować orientacji homoseksualnej. Podobny przymus wywierają na nas kampanie reklamowe sponsorów.
Ja rozumiem chęć dotarcie z przekazem na temat swojego produktu do jak najliczniejszego grona klientów, ale posługiwanie się w tym celu patriotyzmem to przesada. Hymn to utwór szczególny, bardzo zobowiązujący nie tylko dla jego wykonawców, ale i osób postronnych. I otóż kampania piwowarska próbuje narzucić nam wszystkim, byśmy w określony czasie stanęli na baczność i śpiewali hymn. Ma to być wyrazem naszego... No właśnie, czego? Patriotyzmu, zainteresowań sportowych, czy apetytu na jasne pełne? Bo z przyczyn oczywistych twórcom kampanii reklamowej zależy na konsumpcji piwa.
Fakt, że firma kieruje się żądzą zysku mnie nie dziwi, ale zaprzęganie do tego hymnu narodowego wydaje mi się ze wszech miar niestosowne. To nie dyrektor sprzedaży kampanii piwowarskiej winien podrywać społeczeństwo na baczność, nie on jest dysponentem hymnu, godła. Może jeszcze szef sprzedaży słonych przekąsek zamarzy określać formę obchodów Powstania Warszawskiego? Dotąd mogłem nie interesować się piłką nożną, ale teraz już nie. Jak mogę nie stanąć i nie śpiewać hymnu ze wszystkimi? Kto nie śpiewa, ten pedałem, Żydem, itd.
W Związku Radzieckim na plaży rozbrzmiewała z głośników muzyka. Po to, by obywatele wesoło relaksowali się. Wszyscy obywatele! Tak samo my wszyscy mamy wpaść w piłkoszał, kupić w supermarkecie biało-czerwone czapki, stawać na baczność i spiewać hymn. Lista zaleceń działów marketingu jest długa. A ja wpadam w zwykły, nie piłkowy szał, i mam ochotę śpiewać najbardziej plugawe stadionowe pieśni adresowane do tej chciwej hołoty.