
Dziś w ich restauracji zobaczyłem chłopaka z ewidentnym zespołem Downa. Ubrany w firmowy uniform uwijał się, pomagał, pracował. Dla mnie to absolutnie zajebista sprawa.
REKLAMA
I bardzo poproszę, powstrzymajcie się od ewentualnych uwag, że pewnie on jest wykorzystywany, że zarabia mało, że zwyczajnie brakuje ludzi do pracy w McDonaldsie, że kurwa nie wiem co jeszcze. Bardzo to wszystko być może, ale jak widziałem tego uśmiechającego się do ludzi chłopaka; jego przejęcie, że jest pomocny - to kurwa mało się nie popłakałem. Jestem starym sentymentalnym durniem, bo miałem prawdziwe łzy w oczach. To musiało wyglądać groteskowo: grubas łkający do paczki frytek :-)
Myślę sobie, że w naszym kraju trzeba być asertywnym bykiem, żeby się dopchać, żeby coś załatwić, żeby coś dostać. Tak rzadko zatrzymujemy się w tym jebanym wyścigu po ofertę, po zlecenie, po przecenione buty, po chuj wie co...
P.S. Mój kochany, wspaniały starszy brat miał 20 lat temu ciężki wypadek, po którym jest kontuzjowany neurologicznie, niewyraźnie mówi. Nadal jest inteligentny, skończył nawet po tym wypadku prestiżową przecież SGH, jakieś dodatkowe kursy. Ale, kurwa mać, nikt nigdy nie dał mu szansy, nikt nie chciał go zatrudnić - bo czasem robi coś wolniej, bo mówi niewyraźnie.
Od dzisiaj będę częściej wpadał do McDonalds'a - nie dlatego, żeby coś wesprzeć, albo dawać czemuś wyraz... Chcę jeszcze popatrzeć na tego uśmiechniętego chłopaka. Ten uśmiech, to była najbardziej zajebista rzecz, jaka mi się dzisiaj przydarzyła.
Myślę sobie, że w naszym kraju trzeba być asertywnym bykiem, żeby się dopchać, żeby coś załatwić, żeby coś dostać. Tak rzadko zatrzymujemy się w tym jebanym wyścigu po ofertę, po zlecenie, po przecenione buty, po chuj wie co...
P.S. Mój kochany, wspaniały starszy brat miał 20 lat temu ciężki wypadek, po którym jest kontuzjowany neurologicznie, niewyraźnie mówi. Nadal jest inteligentny, skończył nawet po tym wypadku prestiżową przecież SGH, jakieś dodatkowe kursy. Ale, kurwa mać, nikt nigdy nie dał mu szansy, nikt nie chciał go zatrudnić - bo czasem robi coś wolniej, bo mówi niewyraźnie.
Od dzisiaj będę częściej wpadał do McDonalds'a - nie dlatego, żeby coś wesprzeć, albo dawać czemuś wyraz... Chcę jeszcze popatrzeć na tego uśmiechniętego chłopaka. Ten uśmiech, to była najbardziej zajebista rzecz, jaka mi się dzisiaj przydarzyła.
