Domagam się wyjaśnień, czy jeśli napiszę, że Komendant Główny Policji nadinspektor Marek Działoszyński jest "gównem, kutasem i jebanym psem", to ile mnie to wyniesie!
REKLAMA
Umorzono właśnie błahą sprawę, która zainteresowała media wyłącznie z tego powodu, że sprawcami chuligańskich wybryków byli aktorzy znani z seriali. Jednak to nie chamstwo wywołane alkoholem, ani sława celebrytów są tu ważne, a zupełnie skandaliczny wyrok sądu. Aktor, który dopuścił się występku musi zapłacić znieważonym policjantom po parę tysięcy, a wtedy sprawa zostanie umorzona.
Nie wdając się w szczegóły, sąd ustalił, że patrol policyjny interweniował, gdy nocą trzech młodych ludzi szło środkiem ulicy i zachowywało się głośno. Młodzieńcy zlekceważyli polecenia policjantów, wywiązała się szarpanina, a pod adresem policjantów padły słowa: "Już nie pracujecie kuta...Załatwię was, jeb... psy. Moja papuga was zje. Jesteście gównami".
Fakt, że sprawcami byli celebryci nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Nie gorszę się zazwyczaj głupstwami wyczynianymi po alkoholu (sam nie jestem bez winy), choć zniesmacza mnie prymitywne chamstwo ujawnione w opisywanym wybryku. Wszystko to jest jednak dość banalne – skandalu dopuścił się dopiero sąd umarzając sprawę pod warunkiem, że sprawca zapłaci policjantom po parę tysięcy. Ja, jako obywatel czuję się znieważony i zlekceważony takim rozstrzygnięciem, które sprowadza wystąpienie przeciw policjantom, do bójki między wyrostkami.
Na Ukrainie, czy w Rosji policjant bywa chamski i agresywny. Ma to też drugą stronę medalu, bo gdy policjant natknie się na kogoś ustosunkowanego, to wtedy sam pokornie musi znosić groźby, obelgi. Inaczej w krajach demokratycznych i praworządnych, gdzie ludzie nie boją się policji, ale i sami nie mogą sobie pozwolić na agresję wobec nich. Każdy, kto miał do czynienia z amerykańską lub angielską policją wie, że w kontaktach z mundurowymi obowiązuje wzajemna grzeczność. Obowiązuje bezwzględnie!
Zastanawiam się, czy opisywane właśnie rozstrzygnięcie sądu przybliża nas do standardów rosyjskich, czy amerykańskich?
Zastanawiam się, czy opisywane właśnie rozstrzygnięcie sądu przybliża nas do standardów rosyjskich, czy amerykańskich?
Nie pomstuję na bezkarność serialowych aktorów, bo takiego chamstwa dopuszczają się zapewne różni ludzie. Każdy jednak powinien wiedzieć, że agresja fizyczna lub słowna skierowane przeciwko policjantowi traktowane są dość pryncypialnie. Innymi słowy: my jako obywatele szanujemy policjantów dokładnie tak samo, jakbyśmy chcieli, by oni musieli szanować nas. Pobicie policjanta traktowane jets tak samo surowo, jak pobicie obywatela przez policjanta. Tym właśnie różni się napaść na funkcjonariusza od zatarczki z kelnerem w knajpie, że wciśnięcie paru stówek napiwku sprawy nie powinno załatwiać.
Nie domagam się ani surowej akry, ani wyższego odszkodowania. Nie mam pojęcia, jak ukarani powinni być młodzi ludzie wyzywający policjantów. Wiem natomiast z pewnością, że sąd powinien orzec o winie i ukarać, choćby w sposób najmniej dotkliwy. Umorzenie jest zaś pokazaniem, że właściwie nic się nie stało, a sprawa wymaga tylko wręczenia jakiejś kwoty obrażonym policjantom. Tak właśnie, jak w knajpie, gdy podpity gość poturbuje kelnera, a następnego dnia przeprosi i wręczy suty napiwek.
Jestem tym głęboko oburzony. Domagam się wyjaśnień, czy jeśli napiszę pod adresem Komendanta Głównego Policji nadinspektora Marka Działoszyńskiego, że jest gównem, kutasem, i jebanym psem, to ile mnie to wyniesie. Ile panu Markowi będę musiał zapłacić, żeby Sąd Rzeczypospolitej Polskiej sprawę umorzył, czyli uznał, że skoro pan Marek dostał ode mnie kasę, to sprawy nie ma.
PS
Poproszę o wycenę szczegółową, bo jeśli kwota okaze się zbyt wygórowana, to może poprzestanę na nazywaniu policjanta wyłącznie kutasem, a gówno i jebanego psa sobie daruję.
Poproszę o wycenę szczegółową, bo jeśli kwota okaze się zbyt wygórowana, to może poprzestanę na nazywaniu policjanta wyłącznie kutasem, a gówno i jebanego psa sobie daruję.
