Zdaniem prokuratury, skopanie zatrzymanego po twarzy przez policjanta nie jest szkodliwe społecznie!
REKLAMA
Prokuratura chce, by sprawa policjanta kopiącego po twarzy nie stawiającego oporu obywatela została umorzona.
Wina policjanta została udowodniona, zresztą on sam się do niej przyznał (kiedy musiał – wobec twardych dowodów). Śledczy uznali jednak, że policjant działał pod wpływem stresu, a poza tym, szkodliwość społeczna jego czynu nie była znaczna. Tyle faktów przekazanych przez media. Teraz wnioski:
- Policjant pod wpływem stresu może zachowywać się jak bandyta
- Bandytyzm policjanta na służbie nie jest znacząco szkodliwy społecznie.
- Bandytyzm policjanta na służbie nie jest znacząco szkodliwy społecznie.
Pisałem już o kuriozalnym wyroku sądu umarzającym czynną i słowną napaść na policjantów. Wtedy dwaj młodziankowie szarpali się i wyzywali policjantów, a sprawę warunkowo umorzono. Skandaliczne umorzenie
Przy okazji tamtego dziwacznego wyroku zapytywałem, czy jeśli nazwę Komendanta Głównego Policji nadinspektora Marka Działoszyński "gównem, kutasem i jebanym psem" (tak właśnie wyzywano policjantów) to też sprawę umorzy się, pod warunkiem, że odpalę parę stów komendantowi. Dzisiejsza sprawa przekonuje mnie, że jeśli zechciałbym dodatkowo skopać Komendanta Głównego Policji nadinspektora Marka Działoszyński po twarzy, przewrócić, a potem prysnąć gazem w oczy, to prokuratura uzna, że społeczna szkodliwość tego czynu nie jest znaczna.
Przy okazji tamtego dziwacznego wyroku zapytywałem, czy jeśli nazwę Komendanta Głównego Policji nadinspektora Marka Działoszyński "gównem, kutasem i jebanym psem" (tak właśnie wyzywano policjantów) to też sprawę umorzy się, pod warunkiem, że odpalę parę stów komendantowi. Dzisiejsza sprawa przekonuje mnie, że jeśli zechciałbym dodatkowo skopać Komendanta Głównego Policji nadinspektora Marka Działoszyński po twarzy, przewrócić, a potem prysnąć gazem w oczy, to prokuratura uzna, że społeczna szkodliwość tego czynu nie jest znaczna.
Czy naprawdę śledczy są tak prymitywni jak menty z półświatka, dla których skopanie kogoś po twarzy to właściwie nic takiego? Czy mam życzyć tym śledczym i prokuratorowi, by ktoś publicznie porządnie skopał ich po twarzy, a potem by się okazało, że szkodliwość tego czynu jest nieznaczna?
Jest wyrazem barbarzyństwa i prymitywizmu, że pijani gówniarze nie ponoszą kary za szarpanie i wulgarne wyzywanie policjantów (choćby łagodnej, ale kary). Jeszcze gorsze, choć w istocie podobnie skandaliczne jest to, że bandyckie zachowanie policjanta na służbie uznaje się za nieszkodliwe społecznie. W żadnej z tych spraw nie domagam się krwi, długoletnich wyroków – w obu jednak żądam minimalnego choć poszanowania godności człowieka, zarówno obywatela, jak i policjanta. Jeśli policjant może kopać po twarzy zatrzymanego, to co wolno jego przełożonym?
