Endecy kulturalnie dyskutują, a przeciwnicy przemocy grożą pobiciem? Świat stanął na głowie...
REKLAMA
Kilka dni temu napisałem parę zdań krytycznych wobec tez lansowanych przez pana Ziemkiewicza. Negowałem istnienie nowoczesnej myśli narodowej, a na koniec wytknąłem endekom całkowity brak programy. Pod tekstem znalazły się dwa głosy polemiczne wobec mego zdania. Choć ja dość bezceremonialnie obszedłem się z endecją, bo napisałem że nowocześni endecy mają „myśli” bo je im Ziemkiewicz sformułował, żaden z oponentów nie wyszedł poza formułę dyskusji merytorycznej (tłumaczyli mi zasady realpolitik, oraz specyfikę ruchu oddolnego)
Następnego dnia pozwoliłem sobie skrytykować tezy propagowane przez działaczki Feminoteki, jakoby przemoc miała płeć. Sugerowałem, że przypisywanie negatywnym zachowaniom konkretnej płci, rasy, czy narodowości, choć czasami zbieżne z rzeczywistością, zawsze jest szkodliwe i wzmaga agresję. Wśród głosów przeciwników przemocy zamieszczonych pod miom tekstem wyczytałem:
- żebym spierdalał
- że chuja wiem o statystyce i logice
- że życzą mi kopa
- że jestem debilem, bucem, cynicznym chamem, głupcem
- że jestem chłopaczkiem blogerem i nie zasługuję na szacunek
- że nie można się oprzeć, by mi nie przypierdolić
- że chuja wiem o statystyce i logice
- że życzą mi kopa
- że jestem debilem, bucem, cynicznym chamem, głupcem
- że jestem chłopaczkiem blogerem i nie zasługuję na szacunek
- że nie można się oprzeć, by mi nie przypierdolić
Przyznam, że jestem zaskoczony tym zestawieniem. Cóż z niego wynika? Czy jakaś prawda o endekach? Feministkach? Wątpię. Nie trzeba być profesorem historii, żeby wiedzieć, że każda idea przyciąga płomiennych wyznawców, a ich postawa nierzadko nie ma nic wspólnego z deklarowanymi zamiarami. Tak się ma sprawa z hierarchami Kościoła Katolickiego, którym feministki często bardzo słusznie zarzucają obłudę, tak się ma sprawa z feministkami, które czasem zwalczając seksizm same się się do niego posuwają. Jak widać na przywołanym przykładzie, zwalczając przemoc też czasem „nie można się oprzeć, żeby nie przypierdolić”.
Do napisania tego tekstu skłonił mnie lakoniczny wpis Anny Dryjańskiej, który zamieściła dziś na FB. Napisała tyko: haters gonna hate. Kogokolwiek miała na myśli – miała chyba rację.
P.S.
Tekst dedykuję panom Sebastianowi Piotrkiweiczowi, oraz Lulkowi Gronostajowi - którzy kulturalnie bronili racji obozu endeckiego, oraz pani Annie Dryjańskiej - którą tak boli nienawiść.
Tekst dedykuję panom Sebastianowi Piotrkiweiczowi, oraz Lulkowi Gronostajowi - którzy kulturalnie bronili racji obozu endeckiego, oraz pani Annie Dryjańskiej - którą tak boli nienawiść.
