Z mieszanymi uczuciami patrzyłem na Kwaśniewskiego, Siwca i Palikota inicjujących zjednoczenie lewicy. Z jednej bowiem strony, miglanc Kwaśniewski, oportunista Siwiec i cynik Palikot to dziwaczne trio – z drugiej jednak, Jarosław Kaczyński nawet w najśmielszych snach nie zaszkodził postkomunistom tak, jak pogardzany przez niego Palikot.

REKLAMA
Kwaśniewski to taki joker polskiej sceny politycznej – wprawdzie wielu (a ja na pewno) ma mu za złe sitwiarskie przyjaźnie z biznesmenami zarabiającymi na prywatyzacji, czy pijackie ekscesy – ale ta jego uśmiechnięta bezczelna gęba wciąż wydaje się sympatyczniejsza od nadętych mord nienawistników, kabotynów, fantastów wszelkiej maści. Co by zresztą o nim nie powiedzieć złego - a wiele by można – ludzie go zwyczajnie lubią. Straszny to paradoks, ale choć to Wałęsa ma wielkie historyczne zasługi, to ośmieszany przez własnych niegdysiejszych współpracowników Lech, jest na marginesie życia publicznego. Kwaśniewski zaś, choć nie wiadomo właściwie, co takiego dla Polski zrobił – traktowany jest jako mąż opatrznościowy.
Demonstracyjne odwrócenie się tyłkiem Kwaśniewskiego od SLD to nie tylko fakt wesoły dla wszystkich przeciwników SLD. To definitywny koniec postpezetperowskiego monolitu, którego wewnętrzne zgranie i partyjna dyscyplina pozwalała w katolickim i konserwatywnym przecież kraju wygrywać czerwonym przeciw skłóconej, agresywnej prawicy. Teraz lewica także pozbawiona będzie waloru jednomyślności. Histeryczne i głupawe reakcje sekretarza SLD Krzysztofa Gawkowskiego na wystąpienie Kwaśniewskiego zdradzają nie tylko miernotę SLD, ale także jej rozsypkę. Kto by to pomyślał, że jakiś pożal się Boże sekretarz będzie straszył Kalisza wyrzuceniem z SLD – i to za ewentualne zaangażowanie w projekt firmowany przez Kwaśniewskiego! Nie ma potrzeby analizować szczegółowo układów towarzyskich polskiej lewicy – i bez tego widać wyraźnie, że wszystkie te „betonowe” układy byłych aparatczyków PZPR się posypały.
Nie wiem, czy Palikotowi uda się przy pomocy Kwaśniewskiego zbudować lewicę nowoczesną, ale jedno mu się już udało: definitywnie rozmontował lewicę postpezetpeerowską. I za to odczuwam wobec niego wdzięczność.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?