Mam to bolesne doświadczenie, że kiedyś przyciśnięty głodem i głupią ambicją, podjąłem się asystentury przy wybitnym reżyserze. Ten niezrównoważony emocjonalnie psychopata upokarzał mnie i całą ekipę, wrzeszczał, obrażał i rzucał przedmiotami Ale warto było wszystko to znieść, by usłyszeć od niego jedną cenną radę, której udzielił mi wyraźnie rozbawiony moją rozpaczą...

REKLAMA
A wszystko dlatego, że jak zupełny idiota, zamiast zaszyć się gdzieś w garderobie i pić spokojnie z obsługą planu, skakałem jak kot z pęcherzem wokół wybitnego reżysera. Strasznie chciałem mu pokazać, jaki to jestem błyskotliwy i zdolny. Sypałem perły swego intelektu, krzesałem iskry humoru – wszystko na nic. Wybitny reżyser opędzał się ode mnie i każdy mój pomysł zbywał pogardliwymi uwagami. Dopiero po zakończeniu zdjęć, kiedy zgorzkniały i postarzały o 10 lat wychodziłem ze studia telewizyjnego, wybitny reżyser przywołał mnie do siebie, obdarzył łaskawym uśmiechem i zaproponował wypicie kawy. Spodziewałem się nowej szykany, ale zamiast niej usłyszałem cenną wskazówkę. Reżyser powiedział bowiem: „Wiesz Wojtuś, z tymi twoimi pomysłami był taki problem, że właściwie każdy był całkiem niezły. ...Ale reżyseria, to sztuka konsekwencji!”
Dziś przyznaję to bez fałszywej kokieterii: wykazałem się niedojrzałością artystyczną i życiową. Na planie zdjęciowym zgubiło mnie efekciarstwo i chaos – zabrakło planu i konsekwencji w jego realizacji. Książka, film, firma, partia polityczna, potrawa, samochód - wszystko to musi mieć jakiś scenariusz, jakąś koncepcję. Jeśli zaś będzie jedynie luźnym zbiorem ciekawych pomysłów – skończy się katastrofą. Tę prawdę chciałbym odnieść do polskiej polityki.
Wyśmiewany i pogardzany PSL jest zarządzany przez naprawdę mało błyskotliwych facetów, którym sprytu starcza jedynie na załatwienie posad dla rodziny i znajomych. Ale PSL trwa niewzruszenie – bo jest prosty i realizowany konsekwentnie pomysł: niskie podatki i składki płacone przez rolników, a jak trzeba, to interwencyjny skup płodów rolnych. Proste? Proste!
PIS też jest skupione wokół konkretnego pomysłu na rzeczywistość: wcześniej była koncepcja Polski w szponach służb specjalnych, po katastrofie smoleńskiej poszło w stronę zamachu stanu inspirowanego przez Moskwę. Pomimo pewnej elastyczności, pomysł na partie się nie zmienił: Polska jest biedna, bo knują i okradają nas agenci.
PO też ma żelazny szkielet ideologiczny: miękko, miło i przyjemnie! Niczym w reklamie środka na wzdęcia: aplikujemy wyborcom uśmiech i relaks; żadnych gwałtownych ruchów, sympatyczne uśmiechy i życzliwe wymachy rękami. Niby to niewiele, ale realizowane konsekwentnie daje niezłe rezultaty.
SLD trwało niewzruszenie na sentymencie za PRL. Nie twierdzę, że głosowali na nich wyłącznie byli milicjanci i członkowie ORMO, ale to właśnie kontra wobec rzeczywistości solidarnościowej cementowała to towarzystwo. Cała ta lewicowość i wrażliwość społeczna to lipa – SLD sypie się, kiedy zaczyna brakować PZPRowskiego spoiwa.
No i wreszcie Palikot. To jemu dedykuję swoje bolesne doświadczenia na planie zdjęciowym i radę wybitnego reżysera. ...Bo Palikot, choć miał kilka niegłupich postulatów, najwyraźniej zupełnie się pogubił. Choć pewnie kompromituje mnie taka naiwność w oczach czytających, to wyznam szczerze - ja wierzyłem, że Palikot, choćby przez stworzenie konkurencji, wymusi zmiany w życiu publicznym. Strasznie liczyłem, że ten self-made man, przedsiębiorca z sukcesem finansowym, wymiecie choć część miernot i bezwolnych karierowiczów z sejmu. Wydawało mi się, że tak niezależny facet wymusi na miałkich z natury politykach konkretne działania, konieczne reformy. Kalkulowałem, że jeśli już milioner rezygnuje z pokusy sączenia drinków wśród pięknych mieszkanek wysp egzotycznych, to robi to naprawdę po coś! Niestety, Palikot sam zaczął się zachowywać jak piękna mieszkanka wysp egzotycznych po wypiciu drinków...
Zostawmy już porzucenie misji od Boga, by pielęgnować spuściznę po JP2, i gwałtowne nawrócenie na „religię” państwa świeckiego. Każdy przecież może zmienić poglądy. Gorzej, jeśli wyborcy przestają dostrzegać jakiekolwiek poglądy, jakikolwiek program. Szokujące hasła niekoniecznie przydają wyrazistości, bo jeśli wykrzykiwane bezładnie i oderwane od rzeczywistości – z czasem męczą.
Palikot postawił na nowoczesny, lewicowy liberalizm światopoglądowy. Miał zbudować całkiem nową, europejską lewicę – ale połasił się na kampanię reklamową z celebrytą Kwaśniewskim. Przecież to absurd, jeśli ktoś obiecuje całkiem nową lewicę, a potem buduje ją z Kwaśniewskim i Siwcem. Siwiec ma być tym nowym, nieoszlifowanym diamentem, odkryciem XXI wieku, czy Kwaśniewski? Na Boga! Przecież to blisko sześćdziesięcioletni faceci, których lewicowość hartowała się jeszcze za Edwarda Gierka, potem zaś społeczna wrażliwość skłaniała do popierania Stanu Wojennego! To ma być ta nowa jakość, której Polacy jeszcze nie znają?
Nowoczesność i europejski format miało wnieść śmiałe poparcie dla idei feministycznej. ...ale potem, dla jakiejś głupiej rozgrywki Palikot zniszczył karierę jednego z najpoważniejszych i najbardziej skutecznie działających polityków swojej partii. Może i Nowicka irytowała, ale jeśli feminizm ma się na sztandarze, to trzeba było umieć się dogadać - zamiast wyrzucać i obrażać.
Teraz znowu ci młodzi. To zwykły populizm bo akurat brak doświadczenia nie jest najlepszą rekomendacją do służby publicznej – osobiście wolę widzieć w sejmie ludzi, którym coś już w życiu się udało. ...Ale już mniejsza. Pomysł ogłoszono i co widzę? Spotkanie z wyborcami przedstawicieli Europy Plus: za stołem prócz Palikota - Siwiec (mój ulubieniec) i Kwiatkowski – były prezes TVP z nadania SLD, jeden a bohaterów afery Rywina. Aha, jest jeszcze rzecznik Palikota, młodszy wiekiem, niedoszły poseł SLD, który dziennikarskie szlify zdobywał tygodniku "NIE". No doprawdy widać, że Palikot stawia na młodzież! Świeża krew, całkiem nowa jakość! Dobiegające sześćdziesiątki stare capy z SLD, i uczeń Jerzego Urbana. Żeby nabrać wyborców, że Siwiec i Kwiatkowski to całkiem nowa lewica, wiek uprawniający do głosowania należałoby obniżyć nie do 16, ale do 6 lat.
Liberalizm światopoglądowy, równouprawnienie, promocja młodych ludzi – każde z tych haseł udało się Palikotowi skompromitować. To nie chamstwo, brak kadr, ani radykalne poglądy go zgubią, ale... całkowity brak poglądów, brak charakteru. Troszkę szkoda, że człowiek na tyle niezależny, by móc zrobić wszystko, nie zrobi w istocie nic.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?