O autorze
Zaczynałem jako reporter Teleexpressu, ale potem porzuciłem zaszczytną służbę prawdzie, i zdobywszy dyplom MBA zostałem cynicznym specem od public relations. Popularyzowałem w Indiach urządzenia do produkcji mgły, testowałem samochody, tłumaczyłem teksty z języków znanych mi jedynie pobieżnie, doradzałem w kwestiach związanych z importem gazu ziemnego, na moment zasiadłem nawet w radzie nadzorczej fabryki spirytusu. Na szczęście, parę lat temu uruchomiłem w sobie wrażliwośc estetyczną i od tego czasu zarabiam jako operator obrazu. Z zapałem relizuję też moje marzenie - prowadzę firmę meblarską Saska Fabrik

Patronka feministek obwieściła zmartwychwstanie!

Feministki nie słyną z religijności, i tylko tym tłumaczę sobie ich brak zainteresowania największym męskim szowinistycznym świństwem w historii nowożytnej. Jego ofiara, Maria Magdalena, swoją odwagą, rozumem i charakterem przyczyniła się do przeistoczenia sekty w najważniejszą religię zachodu. I właśnie ze względu na swe przewagi duchowe i intelektualne, walczący o władzę faceci marginalizowali oraz dezawuowali jej postać, a mówiąc bez ogródek: zrobili z niej kurwę – którą zresztą nigdy nie była...


Jako dziecię dorastające na łonie Świętego Kościoła Katolickiego, przywykłem postrzegać Marię Magdalenę jako intrygujące połączenie świętości i występku – nawróconą jawnogrzesznicę. Mistrzowie sztuki sakralnej podsycali me zainteresowanie (szczególnie silne w okresie mutacji) odmalowując Marię Magdalenę jako półnagą dziwę o natchnionym spojrzeniu. Nie mniej niż freski, na moją wyobraźnię działała świadomość, że imieniem Marii Magdaleny nazywano przybytki naprawy moralnej dziewcząt, które zeszły na złą drogę. Niestety, wraz z dojrzewaniem me religijne uniesienia ostygły, a zainteresowanie Marią Magdaleną zastąpiło równie platoniczne (niestety) uczucie wobec Grażyny Szapołowskiej. Nie dane mi było więc zmierzyć się z prawdą historyczną o pierwszym obiekcie mych młodzieńczych fascynacji, i dopiero teraz, będąc ojcem trójki dzieci dowiedziałem się jak to z niż było naprawdę...




Chcąc dzieciom przybliżyć prawdę o Jezusie Chrystusie, sięgnęliśmy z żoną po serial dokumentalny BBC „Tajemnice Biblii”. Nie dowiedzieliśmy się z niego wprawdzie, jak to do końca było z tym chodzeniem po wodzie, ale poznaliśmy nie mniej ciekawe ustalenia dotyczące ulubionego ucznia Chrystusa, to jest – przepraszam – ulubionej uczennicy. Choć przywykliśmy postrzegać Marię Magdalenę jako prostytutkę, to w Biblii nie napisano ani słówka na temat jej profesji, czy pochodzenia. Wolno przypuszczać, że nie miała męża, bo gdyby miała – określano by ją jego nazwiskiem. Ona zaś pozostała jedynie Marią z Magdali – kobietą z osady rybackiej nad brzegiem jeziora Genezatet. Wedle Ewangelii św. Łukasza, Jezus miał wygnać z Marii Magdaleny 7 demonów, a ona w podzięce miała mu się odwzajemnić miłością i czcią. Z rzeczy istotnych dla roli Marii w Nowym Testamencie, św. Jan podaje, że kiedy uczniowie rozbiegli się strwożeni pojmaniem, osądzeniem i ukrzyżowaniem Chrystusa, to właśnie Maria Magdalena trwała przy nim wiernie. Ona jedyna spośród uczniów była obecna przy jego skonaniu, to ona odkryła pusty grób, i to jej pierwszej ukazał się zmartwychwstały Jezus – tyle podaje Biblia. Teraz czas na ustalenia historyków oparte na odkrytych dokumentach, a wśród nich ewangelii Filipa, oraz ewangelii Marii. Oba te jakże istotne dokumenty, których wiarygodność historyczną potwierdzili naukowcy, zostały przez Kościół Katolicki uznane za apokryfy, czyli dokumenty mniejszej wagi, nieścisłe, bądź nie odpowiadające ściśle doktrynie.


Wedle ewangelii Filipa, to Maria Magdalena była ulubionym uczniem Chrystusa, i to ona jedyna dostępuje zaszczytu indywidualnych nauk. Pozostali uczniowie mieli nawet pytać Jezusa, czemu ją kocha bardziej niż ich. Odpowiedzi niestety nie poznaliśmy, bo włąściwy ustep papirusu wyżarły mrówki. Domyślać się możemy, że szczególny stosunek Chrystusa do Marii wynika z jej wybitnej inteligencji i duchowości. Ewangelia Filipa uzasadnia nawet nazywanie jej apostołką apostołów. Takie usytuowanie Marii w historii Jezusa zdaje się tłumaczyć nieobjaśnioną w Biblii, naczelną rolę Marii w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa – zdarzeniach kluczowych dla całego chrześcijaństwa. Jeśli bowiem Maria byłaby tylko pomyloną kobietą o wątpliwej reputacji, która nawet nie była równa uczniom Chrystusa – dlaczego to ona przerosła ich w chwili próby? Kiedy Jezusa pojmano, sądzono, katowano i uśmiercano, uczniowie rozbiegli się strwożeni. Kiedy Jezus umarł, siedzieli zrozpaczeni, a pewnie i zlęknieni o własne życie. To Maria jest cały czas przy Chrystusie, to jej pierwszej Chrystus się ukazuje po zmartwychwstaniu – czy rzeczywiście odegrałaby tak ważną rolę w całej tej historii, gdyby jej jedyną zasługą była wdzięczność za uzdrowienie z obłędu? Wedle ewangelii Filipa, Magdalenie pierwszej ukazał się zmartwychwstały Chrystus, bo ona pierwsza pojąć miała znaczenie tego faktu. Dość powiedzieć, że nawet zatwierdzeni przez Kościół ewangeliści relacjonują załamanie św. Piotra, gdy zawezwany przez Magdalenę odkrył pusty grób Chrystusa. Ten, który miał był opoką kościoła, w pierwszej chwili uznał, że ktoś ciało Chrystusa zabrał – nie pomyślał wcale o zmartwychwstaniu. Podobnie zatrwożeni mieli być pozostali uczniowie, którzy lękali się i o własne życie, skoro ich mistrza zgładzono. Inteligentniejsza, bardziej odważna, czy uduchowiona Magdalena miała, wedle relacji Filipa, wytłumaczyć uczniom doniosłość zmartwychwstania. Przecież bez niego, Chrystus byłby zaledwie kolejnym prorokiem, a najwyżej męczennikiem. Dopiero jego śmierć, a potem zmartwychwstanie czyniły z niego Boga! Wedle ewangelii Filipa, uczniowie wykazywali się zarówno słabością intelektualną, jak i słabym charakterem – bo bali się o własne życie. Czyli, określając to współczesnym językiem: kiedy faceci panikowali, to kobieta zachowała zimną krew i trzeźwość umysłu. Uczniowie przyjmowali wyjaśnienia udzielane przez Marię Magdalenę tym chętniej, że zdawali sobie sprawę z jej wyjątkowej zażyłości z Chrystusem. Niepokoiło to jednak silnie św. Piotra, który wykazywać miał nerwowość w kwestii przywództwa w grupie. On właśnie miał kwestionować wyjaśnienia Marii argumentując, że gdyby Chrystus chciał im coś obwieścić, nie komunikował by im tego ustami kobiety. Argument seksistowski, ale celny przed dwoma tysiącami lat jeszcze bardziej, niż dziś.


Trwa ładowanie komentarzy...

TRAGEDIA W TATRACH

ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka