"Kto atakuje Kościół, ten atakuje Polskę, atakuje fundamenty naszego życia społecznego" - powiedział przebywający na Śląsku Jarosław Kaczyński. Nie tylko miejsce - matecznik Edwarda Gierka - przywodzi skojarzenia z PRL-em.
REKLAMA
Kościół katolicki ponad wszelką wątpliwość formował naszą świadomość narodową, przyczynił się też do konstytuowania naszej państwowości, już od samego jej zarania. Już dla tych względów należy mu się szacunek i pewna życzliwość. Sęk w tym, że ta życzliwość nie musi, ba - nie powinna się wyrażać w bezkrytycznej spolegliwości obywateli, w tym ludzi wierzących, a więc stanowiących ten Kościół.
W czasach komunizmu, które minęły także dzięki zaangażowania kościoła katolickiego, każda próba dyskusji z władzą, lub choćby nieskrępowanego wyrażenia swojego zdania była natychmiast interpretowana jako walka z władzą. Czasami zorganizowanie spotkania, czy napisanie listu otwartego traktowane było (również przez prokuratorów) jako próba obalanie ustroju. I chyba podobną mentalnością jak decydenci komunistyczni odznacza się Jarosław Kaczyński uznając każdą próbę dyskusji z kościołem, za walkę przeciwko niemu. Jeśli robotnicy w jakimś PRL-owskim zakładzie buntowali się przeciwko debilnemu zarządzeniu tępego dyrektora, byli traktowani jako osoby występujące przeciwko ustrojowi. Jeśli dzisiaj ktoś podejmuje próbę dyskusji o finansowaniu kościoła z publicznych pieniędzy, od razu staje się wrogiem kościoła.
Byłem kiedyś świadkiem rozmowy pomiędzy starym ideowym (jeszcze przedwojennym) komunistą, a młodszym od niego o pokolenie aktywistą solidarnościowym. I choć moja sympatia była całkowicie po stronie tego młodszego z dyskutantów, to musiałem przyznać rację starszemu, gdy powiedział: "wprawdzie ja byłem komunistą, ale wychowała mnie wolna Polska, a Ty jesteś dzieckiem PRL-u." I rzeczywiście, pryncypialność ideologiczna Władysława Gomułki odcisnęła niestety piętno na umysłowości nawet jego zagorzałych przeciwników. Nawet niegdysiejszym bojownikom o demokrację nie mieści się czasem w głowie, że kontrargument może być racją logiczną, a nie atakiem.
Rzecz nie w tym, by obrzucać pana Kaczyńskiego obelgami. Porównanie do Edwarda Gierka nie powinno go w istocie dotknąć, skoro sam wyrażał się pochlebnie o patriotyzmie I sekretarza PZPR. Chodzi jedynie o to, by odróżnić walkę z Kościołem od dyskusji z jego hierarchami.
Rzecz nie w tym, by obrzucać pana Kaczyńskiego obelgami. Porównanie do Edwarda Gierka nie powinno go w istocie dotknąć, skoro sam wyrażał się pochlebnie o patriotyzmie I sekretarza PZPR. Chodzi jedynie o to, by odróżnić walkę z Kościołem od dyskusji z jego hierarchami.
