
Ruszyła kampania „Homofobia szkodzi”, promowana doskonale zrealizowanym, ale niemądrym i szkodliwym filmem. Czy sugerowanie, że homofob cierpi na schorzenia psychiatryczne nie jest tak samo głupawe, jak przedstawianie samego homoseksualizmu jako choroby?
REKLAMA
Ruszyła kampania „Homofobia szkodzi”, promowana doskonale zrealizowanym, ale niemądrym i szkodliwym filmem. Czy sugerowanie, że homofob cierpi na schorzenia psychiatryczne nie jest tak samo głupawe, jak przedstawianie samego homoseksualizmu jako choroby?
Zachęcam do samodzielnego obejrzenia spotu, i jeśli pozwalam sobie na jego streszczenie, to tylko po to, by uporządkować spostrzeżenia. Widzimy otóż człowieka, który skonfrontowany z parą mężczyzn trzymających się za ręce doznaje tak silnego wstrząsu, że popada w paranoję. Odsuwa się od rodziny, zawala w pracy ważny kontrakt, w końcu zaczyna biegać niekompletnie ubrany po śniegu, doznaje halucynacji, bije żonę, itp.
Autorzy kampanii piszą na swej stronie: „W krzywym zwierciadle, w konwencji trailera przedstawiliśmy powszechne w Polsce zjawisko homofobii.” Zgadzam się z inicjatorami kampanii, że homofobia jest zjawiskiem powszechnym w Polsce. Ale sugerowanie problemów psychiatrycznych osobom homofobicznym, to całkowicie błędna diagnoza problemu. W moim głębokim przekonaniu, jak widać choćby na ostatnim przykładzie posła Tomaszewskiego wypowiadającego się o gejach w footballu, homofob jest zazwyczaj krzepkim, czerstwym chamem, o zdrowiu nie budzącym podejrzeń. Niechęć do osób homoseksualnych wynika chyba raczej z uprzedzeń, wąskich horyzontów intelektualnych, czy wręcz prymitywizmu - ale nie wiele wspólnego ze zdrowiem psychicznym. Możemy się zżymać na tępotę i chamstwo jakiegoś posła, czy kibola, ale traktowanie go jak „wariata” absolutnie w niczym nie pomoże do niego dotrzeć, a już na pewno nie przekonać do czegokolwiek.
Rozumiemskłonność do szokowania – jakże przydatną w reklamie. Nie zapominajmy jednak, że ta kampania zabiegać chyba powinna o empatię i wzajemne zrozumienie. Klasyfikowanie zaś kogoś jako osoby poza normą psychiatryczną tylko ze względu na poglądy, czy uprzedzenia, jest wyrazem agresywnej propagandy w stylu wyśmianym przez Bareję: „złodziej, to i pijak, bo każdy pijak to złodziej”. Pomijam już delikatną kwestię wiązania problemów psychiatrycznych, które przecież nie podlegają ocenie moralnej, z postawami odrażającymi, które winny być piętnowane. Autorzy spotu zapewne nie chcieli dopiec osobom cierpiącym na paranoję. Oni chcieli tylko obrazić homofobów – ale czy powinno nam się to podobać? Przeciwnicy polityczni nieraz zarzucają sobie wzajemnie obsesje, paranoje, choroby psychiczne –nigdy nie prowadzi to do wzajemnego zrozumienia. Wręcz przeciwnie: alienuje, potęguje agresję.
Sugestia, że niechęć do homoseksualizmu, jest tożsama z chorobą psychiczną, jest tak samo głupie i krzywdzące, jak traktowanie homoseksualistów jako chorych zboczeńców. W obu przypadkach zabieg propagandowy polega na wykluczenia przeciwnika z grona ludzi normalnych, zdrowych. Ja rozumiem, że w reklamie „wszystkie chwyty dozwolone”, ale w walce o tolerancję chyba już nie...
Sugestia, że niechęć do homoseksualizmu, jest tożsama z chorobą psychiczną, jest tak samo głupie i krzywdzące, jak traktowanie homoseksualistów jako chorych zboczeńców. W obu przypadkach zabieg propagandowy polega na wykluczenia przeciwnika z grona ludzi normalnych, zdrowych. Ja rozumiem, że w reklamie „wszystkie chwyty dozwolone”, ale w walce o tolerancję chyba już nie...
