Komendant poznańskiej policji nazwał nieuzasadnione stosowanie przemocy, oraz niszczenie dowodów „incydentem”, a dopuszczających się go policjantów „nieprofesjonalnymi”. Chcąc stosować równie mętne eufemizmy, napiszę, że komendant poznańskiej policji jest „nieinteligentny”.
REKLAMA
Sprawa relacjonowana przez media wyglądała tak: dziennikarz TTV nagrał telefonem komórkowym policjantów, którzy jadąc radiowozem do baru łamią zakaz wjazdu. Policjanci pouczeni przez dziennikarza, że łamią przepisy ruchu drogowego, zatrzymali dziennikarza, wykręcili mu ręce, zabrali telefon, a następnie skasowali nagranie. Sprawa stała się głośna, bo udało się odzyskać nagranie, aż do momentu samego kasowania klipu (to dość zabawny moment, gdy jeden z tych kretynów nie jest w stanie zatrzymać rejestracji, więc nieudolnie naciska przyciski telefonu filmując swe buty i powtarza „kurwa mać, kurwa mać”.
Kiedy Gazeta Wyborcza opisała zdarzenie i upubliczniła odzyskane nagranie, głos zabrał Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, który od razu zadeklarował, że kierowca radiowozu powinien dostać mandat za łamanie zakazu wjazdu, oraz że „sam sposób przeprowadzenia interwencji wobec dziennikarza budzi wątpliwości”. Komendant poznańskiej policji spotkał się nawet z dziennikarzem i osobiście go przeprosił za „incydent” a zachowanie swych podwładnych określił jako „nieprofesjonalne”. przeprosiny komendanta
Trudno mi w słowach nieobelżywych wyrazić to, co myślę o zdeprawowanych żulach w policyjnych mundurach, oraz o ich ociężałym intelektualnie komendancie. Fakt, że wszczął postępowanie wyjaśniające trudno uznać za triumf praworządności, bo przecież nie mógł postąpić inaczej, gdy powszechnie oglądany film demaskuje bandyckie zachowania jego ludzi. To co mógłby zrobić, to zawiesić w pełnieniu obowiązków służbowych tych żuli – no ale tego akurat nie zrobił. Ewentualne tłumaczenie, że przecież nie zakończyło się jeszcze postępowanie wyjaśniające jest chybione, bo przecież komendant spotkał się z dziennikarzem, by osobiście wręczyć mu przeprosiny na piśmie. Czy zatem wie, za co przepraszał dziennikarza tak uroczyście? A może nie wie za co przepraszał, dopóki postępowanie wyjaśniające się nie zakończy? Moim zdaniem przepraszał za to, co wyraźnie na filmie widać, a mianowicie, że policjanci przyłapani na wykroczeniu stosują przemoc fizyczną, a następnie niszczą dowody wykroczenia.
Policjant łamiący kodeks drogowy postępuje niewłaściwie, ale przecież czasem sprawa jest rzeczywiście drobna. Jednak policjant stosujący przemoc fizyczną w odwecie, gdy ktoś wytknie mu wykroczenie, to zwykły bandzior. Gdy dodatkowo świadomie niszczy dowody - oznacza to, że mentalnie nie nadaje się do pełnienia służby. To moje zadnia, ale najwyraźniej zdanie komendanta poznańskiej policji jest inne, bo tych żuli nie zawiesił w pełnieniu obowiązków służbowych. Komendant poznańskiej policji najwyraźniej rozumie z tego wszystkiego tyle, że jak już są niezbite dowody obciążające policjantów, to wtedy trzeba sklecić kilka sentencji inspirowanych lekturą „savoir-vivre dla nastolatków”, i koniecznie dodać coś o „incydencie rzucającym złe światło...”. Gdy zaś sprawa jest absolutnie oczywista, to trzeba zapewnić o... konieczności wyjaśnienia sprawy.
P.S. Żona czytająca ten tekst zapytała, czy nie obawiam się odpowiedzialności prawnej, gdy piszę o konkretnych policjantach, że są żulami, bandytami, prymitywnymi chamami. Odpowiedziałem jej, że nie. Obawiałbym się raczej zwykłego pobicie, bo ci policjanci naprawdę są żulami, bandytami i prymitywnymi chamami.
