...Bo mu się to opłaca. Nie wiadomo tylko czy nam - widzom i współwłaścicielom spółki TVP SA - też się to opłaca.
REKLAMA
Rząd bezsprzecznie uprawia obstrukcję w kwestii finansowania działalności telewizji publicznej. Najpierw jego politycy niemądrze poddawali w wątpliwość sens płacenia abonamentu, czyli innymi słowy negowali potrzebę przestrzegania prawa. Potem nie znajdowali żadnego konkretnego pomysłu, czym ów nieszczęsny abonament zastąpić. Na koniec ogłosili, że przestają szukać takiego rozwiązania, bo jest jak jest, ale zawsze jakoś tam jest (w takim właśnie tonie wyjaśniał min. Zdrojewski, dlaczego nie ma pośpiechu z nową ustawą medialną).
Takie zaniechanie wynika z bardzo cynicznej rachuby, że mianowicie każda władza, która próbowała zawłaszczyć media publiczne, źle na tym wychodziła. Podnosił się bowiem rwetes o partyjniactwo, a korzyści propagandowych w postaci przychylności dziennikarzy było mało. Wynika to choćby z najoczywistszej arytmetyki, która w super uproszczonej formie wygląda tak: są w Polsce 3 niemal równorzędne stacje telewizyjne; jeśli obsadzimy swoimi ludźmi 1 stację zyskując jej wątpliwą dyspozycyjność, to pozostałe 2 nas obsmarują za gwałt na demokraci i pluralizmie – przegrywamy więc 1:2. Nie robiąc nic, nie zyskujemy wprawdzie wątpliwej dyspozycyjności 1 stacji, ale też nie narażamy się dwóm pozostałym. ...A właściwie to nawet się im przysłużymy, bo osłabiamy przewagę konkurencyjnej przecież TVP. Tak w skrócie wygląda polityczny rachunek zysków i strat zaangażowanie politycznego w media publiczne. Dlatego właśnie opłaca się oddać telewizję publiczną walkowerem.
Pozostają jednak jeszcze dwie niebagatelne kwestie: odpowiedzialności za dobro kulturalne, jakim są publiczne media, oraz odpowiedzialności finansowej za spółkę skarbu państwa o wielomiliardowej wartości. Najwyraźniej politycy odwracający się od potrzeb publicznej telewizji lekceważą kwestię objaśniania rzeczywistości obywatelom. Czy naprawdę zupełnie bez znaczenia jest, by obywatelom coś spokojnie wytłumaczyć, Przedstawić jakieś fakty, zebrać opinie od fachowców - niekoniecznie tych najbardziej medialnych, czyli kontrowersyjnych? Dzisiaj nie pozwala na to presja oglądalności! Jeśli chcemy rozmawiać o kontrakcie gazowym z Rosją, czy dowolnym innym ważkim zagadnieniu, to... najskuteczniej pod względem oglądalności rokuje zaproszenie do studia posłanki Kempy i senatora Niesiołowskiego – wprawdzie niczego nie wytłumaczą, ale będzie w studio rozpierducha na 4 fajerki! Wszak nawet Tomasz Lis do swego programu zaprasza jako psychologa Kasię Cichopek, która mądraluje się na temat matki małej Madzi. Czy Tomasz Lis nie znajduje bardziej ważkiego tematu, bardziej rozgarniętego rozmówcy? Skoro piszę na portalu założonym przez Lisa, to muszę go najwyraźniej szanować na tyle przynajmniej, by wiedzieć że robi to nie przez urzeczenie intelektem Cichopek, ale pod presją słupków oglądalności – tylko one warunkują byt jego programu na antenie TVP.
Sprowadzenie publicystyki do poziomu magla to broń obosieczna, co ukazuje dyskusja na temat przedłużenia wieku emerytalnego. Członkowie rządu biadają, że nikt im nie wierzy, że nikt nie chce uznać żelaznych praw ekonomii. A czy zastanawiali się przy okazji dyskusji o mediach publicznych, jak te prawa ekonomii ludziom są przedstawiane, tłumaczone? Za pomocą show tanecznego z gołą pupą Dody, bez którego TVP nie jest w stanie domknąć budżetu?
Drugą kwestią jest odpowiedzialność za kondycje finansową spółki o olbrzymiej wartości, która jest w stanie i powinna generować spore wpływy, a w każdym razie nie tracić udziału w rynku. W tym kontekście zgoda na powolne zdychanie spółki skarbu państwa ma wymiar wręcz kryminalnego zaniechania. I tu także pojawia się pytanie o ewentualną przychylność pozostałych 2 stacji telewizyjnych. Czy będą one piętnować rząd za to, że wycina ich najsilniejszą konkurencję? Czy raczej taktownie uznają, że rząd koalicyjny przestrzega norm demokracji i tym samym zasługuje na choćby odrobinę przychylności, to jest – przepraszam, przejęzyczyłem się – obiektywizmu.
Sprowadzenie publicystyki do poziomu magla to broń obosieczna, co ukazuje dyskusja na temat przedłużenia wieku emerytalnego. Członkowie rządu biadają, że nikt im nie wierzy, że nikt nie chce uznać żelaznych praw ekonomii. A czy zastanawiali się przy okazji dyskusji o mediach publicznych, jak te prawa ekonomii ludziom są przedstawiane, tłumaczone? Za pomocą show tanecznego z gołą pupą Dody, bez którego TVP nie jest w stanie domknąć budżetu?
Drugą kwestią jest odpowiedzialność za kondycje finansową spółki o olbrzymiej wartości, która jest w stanie i powinna generować spore wpływy, a w każdym razie nie tracić udziału w rynku. W tym kontekście zgoda na powolne zdychanie spółki skarbu państwa ma wymiar wręcz kryminalnego zaniechania. I tu także pojawia się pytanie o ewentualną przychylność pozostałych 2 stacji telewizyjnych. Czy będą one piętnować rząd za to, że wycina ich najsilniejszą konkurencję? Czy raczej taktownie uznają, że rząd koalicyjny przestrzega norm demokracji i tym samym zasługuje na choćby odrobinę przychylności, to jest – przepraszam, przejęzyczyłem się – obiektywizmu.
