...Nie? Zatem na tej samej zasadzie nie wypada gapić się na rodziców Madzi i im podobnych celebrytów.
REKLAMA
Nie pragnę dopiec nikomu, a już na pewno nie dzieciom z zespołem Downa. Im powinno się przyglądać z życzliwym zainteresowaniem, nie unikać kontaktu - jeśli jest wola jego nawiązania ze strony spontanicznych zazwyczaj dzieci z zespołem Downa. Jaka jest różnica pomiędzy dziećmi z zespołem Downa, a rodzicami Madzi? Zespół Downa to zaburzenie rozwojowe, a nie choroba psychiczna. Rodzice Madzi zaś są (czy ich zachowanie jest) - jakby to określił psychiatra - „poza normą”.
Bez względu na rzeczywiste okoliczności śmierci dziecka, jego rodzice znajdują się w szczególnym stanie. Jeśli był to nieszczęśliwy wypadek, ich szok i trauma jest oczywista i z pewnością wpływa na obecne zachowanie. Strata dziecka jest przeżyciem przekraczającym często naszą wytrzymałość nerwowo, a zawsze znacząco ją obciążającą. Jeśli nie był to wypadek – rozważanie czysto teoretyczne – to osoba która dopuszcza się dzieciobójstwa z racji samego tego faktu winna być uznana za ciężko chorą. Bogerka Ewa Rychlik pisze, że rodzice Madzi wzbudzają w niej agresję - to dość zawstydzające wyznanie, bo każdy kulturalny człowiek wie, że zachowania osób zaburzonych psychicznie nie należy poddawać ocenie moralnej. Pisze też, że "moja intuicja matki, dziennikarki, psychologa... a przede wszystkim człowieka, podpowiada mi, że oni kłamią". Nie wiem jaką matką i człowiekiem jest Ewa Rychlik, ale jako psycholog jest idiotką. Psycholog nie podejmuje intuicyjnych ocen na podstawie relacji prasowych.
Myślę, że to my (widzowie, słuchacze, a przede wszystkim dziennikarze), a nie wspomniani celebryci powinniśmy się wstydzić za to całe zamieszanie. To my patrzymy na każde dziwactwo z taką samą ciekawością, jak wiele lat temu przyglądano się popisom karłów w objazdowych teatrzykach, czy publicznym egzekucjom na rynku. Dziś już nie wypada napawać się widokiem cudzego szaleństwa, nieszczęścia, choroby, itp. Dziś czujemy skrępowani gapiąc się na osobę zaburzoną psychiatrycznie, która w miejscu publicznym zachowuje się niestandardowo. ...Okazuje się jednak, że czujemy skrępowanie wyłącznie w sytuacji, w której z taką chorą osobą konfrontujemy się bezpośrednio. Jeśli zaś możemy oddawać się swej głupiej, jarmarcznej ciekawości za bezpiecznym pośrednictwem komputera, czy telewizora, ujawniają się w nas cechy wstrętne.
Z kogo się śmiejecie? Na kogo się gapicie? - zapytałby dziś Gogol.
