REKLAMA
Ksiądz Isakowicz-Zaleski ma w swojej życiowej historii stronice chwalebne, których może, a nawet powinno temu kapłanowi pozazdrościć wielu. Potrafił być odważny i bezkompromisowy, gdy taka postawa naprawdę drogo kosztowała i mogła to być nawet cena tutaj na ziemi najwyższa. Dziś w szeregach kapłańskich niewielu można odnaleźć ludzi o podobnych zasługach. Ale tamten czas w Polsce odszedł, mamy nadzieję, że już na zawsze, do historii. Na kartach tej historii dużymi literami zapisana będzie również historia księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.
Potem przyszedł od dziesięcioleci wyczekiwany czas kształtowania się wolnego niepodległego państwa i odnajdywania się w tych nowych realiach wspólnoty Kościoła. Wielu weteranów walki chciałoby i dziś, na mocy dawnych zasług, wytyczać kierunki tych przemian. Ksiądz Isakowicz-Zaleski jest jednym z nich i co pewien czas próbuje powiedzieć głośno swoje „non possumus” zarówno rządzącym w naszym kraju, jak i hierarchom naszego Kościoła.
Oberwało się od bohaterskiego księdza śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i Arcybiskupowi Janowi Martyniakowi za ich starania o pojednanie polsko-ukraińskie. Jak oni śmieli, bez porozumienia z księdzem Tadeuszem, podejmować jakieś przygotowania, układać plan spotkań i uroczystości, pisać listy i spotykać się z Ukraińcami. Już przebrzmiały echa tamtych uroczystości, a ksiądz Tadeusz nie daruje winnym takiego nieodpowiedzialnego, według tego księdza, kroku w naszej historii najnowszej.
Potem dorwał się nasz bohater do lustracyjnego królestwa teczek i jął okładać biskupów, arcybiskupów, bardziej i mniej dostojnych księży wiedzą zaczerpniętą z UB-eckich archiwów. Nawet Arcybiskup-generał, którego Kościół w Polsce postawił na straży biskupich teczek, nie był w stanie okiełznać księdza Tadeusza. Napisał sławną książkę o księżach współpracownikach PRL-u i co jakiś czas, któremuś z duchownych szarą teczką wymachuje przed nosem.
Potem przyczepił się ksiądz Tadeusz do kardynała Dziwisza w Krakowie. Taki bohater może przecież pouczać, i to publicznie, każdego i z każdej przyczyny. Oberwało się kardynałowi Dziwiszowi za upolitycznienie Kościoła krakowskiego. Coś mi się zdaje, że gdyby to było upolitycznienie zgodne z sympatiami księdza Tadeusza, to by kardynałowi darował. Ale skoro kardynał Dziwisz odważył się, nie pytając księdza Isakowicza-Zaleskiego, spojrzeć przychylniej w inną stronę, to już tadeuszowe larum zagrzmiało i echem co jakiś czas powraca.
Kolejnym polem na które nasz bohater wyruszył do walki, były biskupie sypialnie. Zaczęły się opowieści o homoseksualnych praktykach nepotyzmu w tej i owej ( oczywiście anonimowej ) kurii diecezjalnej. Biskupi Ordynariusze nabrali wody w usta, by czasem ksiądz Tadeusz nie powiedział publicznie krótkiej frazy o nożycach, które odzywają się, gdy się mocniej w stół uderzy.
Ale to, co ksiądz Tadeusz wystrugał z prawicowymi oszołomami w ostatnich dniach przekroczyło już chyba wszelkie, oczywiście na nasza polską miarę, granice. Rzucił rękawice całej Konferencji Episkopatu Polski, który najpierw przygotował, następnie podpisał i wreszcie postanowił przekazać wiernym orędzie o pojednaniu między Polakami i Rosjanami. Ksiądz Tadeusz dobrze wie, ze niektórzy biskupi podpisali ten dokument zgrzytając zębami i tylko czekają pretekstu, by się z tej całej akcji „pojednaniowej” chyłkiem wycofać. Pośród kleru niższego, zwłaszcza czytającego zamiast Biblii Codzienną Gazetę Polską, nastroje również bojowe, jak przed kolejną bitwą z bolszewikami.
Niechby sobie ksiądz Tadeusz tego orędzia nie czytał. W wielu parafiach zarządzenia biskupie traktowane były i są z przymrużeniem oka. Niektórzy wierni pewnie by nawet nie dostrzegli tego gestu księdza Tadeusza. Ale publicznie wzywać do nieposłuszeństwa Episkopatowi? Podpowiadać księżom, by nie czytali tego orędzia, a wiernym, by ostentacyjnie wyszli z kościołów?
Teraz już przed księdzem Tadeuszem tylko jakaś reprymenda dla nuncjusz apostolskiego albo i wprost do papieża Benedykta. Jak się ksiądz Tadeusz rozpędził, to go już chyba nikt i nic nie zatrzyma. A może warto by się zatrzymał?