REKLAMA
„Zapytali Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?” / Mk 7,5/
Nieraz miałem za złe Jezusowi, że na proste pytania odpowiadał w taki sposób, iż do dziś różnorakiej maści interpretatorzy mają się za znawców tego, co On wtedy miał na myśli. A przecież można było powiedzieć: „tak” albo „nie”. Tak się sprawa miała z pytaniem o płacenie lub niepłacenie podatków, o miejsce kobiet we wspólnocie Kościoła, o potrzebę bezżenności apostołów, o służbę wojskową, o świętowanie szabatu i o wiele, wiele ważnych i dyskutowanych po dziś dzień kwestii. A swoją drogą ciekawe, co powiedziałby Jezus o propozycji niektórych naszych ultra-katolików podpowiadających przywrócenie kary chłosty. Może chwile później zaproponują madejowe łoża zamiast więziennych prycz, obozy pracy dla niektórych przestępców, a dla obrażających uczucia religijne, dębowe dyby na środku miasta ku uciesze gawiedzi. Mieliśmy w seminarium wykładowcę, który niemal na każde postawione mu pytanie odpowiadał: „i tak - i nie”. Zapewne podobnie odpowiedziałby Jezus tym fanatykom, którzy już nie tylko niebo na ziemi, jak rożnej maści idealiści, ale i piekło na ziemi chcieliby zbudować.
Pytanie, które dziś wybrałem do rozważania, zdaje się należeć do takich właśnie oczywistych i jednoznacznych. Niestety z odpowiedzi udzielonej przez Jezusa nie dowiemy się, dlaczego apostołowie brudne ręce zanurzali we wspólnej misie ze Zbawicielem. Czy rąk nie myli wszyscy apostołowie, czy tylko niektórzy? Czy było to wynikiem głębszej refleksji, czy tylko prymitywnego niechlujstwa? Czy nauczając o tym, że nie ma już potraw nieczystych, nie prościej było Jezusowi publicznie jeść schabowe, kiełbasę wieprzową, albo nawet kaszankę? Znak byłby czytelny, choć skutki mogłyby wtedy okazać się trudne do udźwignięcia nawet dla Jezusa.
Wierzę, że Jezus słyszał więcej niż tylko wypowiadane przez słuchaczy pytania. Że znał ich intencje, zamiary, knowania. Że dobrze wiedział, iż do Jego słów sięgać będą przez całe wieki ludzie, którzy nigdy nie staną swoją stopą na jerozolimskim bruku, a o żydowskiej tradycji i kulturze będą wiedzieć tyle, co kot napłakał. Słucham więc Jezusowych odpowiedzi na tamte pytania i po ludzku się zżymam, i po chrześcijańsku się zamyślam.
A swoją drogą, gdy patrzę czasami na brudne paznokcie, przepocone mankiety i kołnierzyki, oraz na poplamione szaty liturgiczne niektórych sług ołtarza, to zdaje mi się, że zbytnio wzięli sobie do serca brak reakcji Jezusa na nieumyte ręce apostołów.