REKLAMA
,,Przyprowadzili do Jezusa głuchoniemego i prosili, żeby położył na niego rękę. Jezus wziął go na bok, osobno od tłumu /… / i rzekł do niego: Otwórz się.” / por. Mk 7,32-34 /
Cóż się takiego działo w relacjach głuchoniemego z jego otoczeniem, że postanowili tę troskę powierzyć Mistrzowi z Nazaretu? Ta ludzka przypadłość, w odróżnieniu od wielu innych, zwykle nie jest uciążliwą dla otoczenia. To nie opętany, który rwie łańcuchy i z pianą na ustach biega po ulicach lub, jak to ma miejsce w naszych czasach, zionie jadem na szpaltach gazet. To nie trędowaty, którego zdradliwa choroba łatwo może się przenieść na nas i na dzieci nasze. To wreszcie nie sparaliżowany, który wymaga ciągłej opieki i sprawia, że otoczenie nie może wykreślić go ze swoich codziennych planów, bo jego jęki zwyczajnie na to nie pozwolą.
Głuchoniemy jest zwykle takim żywym, milczącym znakiem, od którego wystarczy się odwrócić, by nie przeszkadzał. Zwłaszcza gdy jest to człowiek zamknięty w sobie jak ten, do którego Jezus przemówił w tak niezwykły sposób. Miał zdrowe nogi i oczy patrzące na ludzi i ich sprawy, ale on sam do Jezusa nie poszedł. Nawet wtedy, gdy przyprowadzony stanął przed Mistrzem, nie przedstawił Jezusowi swej prośby błagalnym spojrzeniem lub wołaniem serca. On stanął przed Jezusem taki jakim był pośród ludzi – zamknięty , milczący i zrezygnowany.
Dziś, w rozkrzyczanym świecie pełnym atrakcji ale i niebezpieczeństw, łatwo przejść mimo tego, co nie krzyczy, nie blokuje drogi, nie wypisuje swej krzywdy na murach i transparentach, nie wyciąga błagalnej ręki ani nie chwyta za poły naszego płaszcza. Ale to, co milczące - przecież istnieje. Nie podlane kwiaty zwiędną i uschną, zginą nie nakarmione ryby w akwarium, nie uprawiona rola – nie przyniesie żadnego plonu. A co będzie z milczącą ludzką krzywdą? Co stanie się z tymi, o których się nikt nie upomina, którzy pochylili się tak nisko, że tłum biegnie do przodu po ich zgarbionych plecach? Czy milczący krzyk tylko Bogu jest zrozumiały?
Ty też możesz zrobić wiele dla innych. Możesz znacznie więcej niż ci się wydaje. Możesz dostrzec, jak ci ludzie z Ewangelii, to czego świat nie dostrzega, Możesz usłyszeć to, czego nie wykrzyczano. To ty możesz wspierać swoim zainteresowaniem i zatroskaniem ludzi, których nigdy nie spotkałeś twarzą w twarz. Możesz być wsparciem nawet dla tych - których prochy wiatrem rozwiane. Możesz nie wychodząc z domu wpływać na losy świata, zalewając jego krwawiące rany oliwą swego współczucia. Możesz to, co nieme i głuche, przyprowadzić do Jezusa - nawet wtedy, gdy nie wiesz, o co prosić. Niech On dotknie Swą ręką.